Co studiować?

Teraz jest w pizdu zimno, ale za kilkadziesiąt dni będziecie siedzieć na sali maturalnej z próżną nadzieją lub egzaminacyjnej sfrustrowani tym jak zły kierunek studiów wybraliście. My to rozumiemy – sami nie chcieliśmy studiować prawa, ale dziekan, by podnieść renomę wydziału, zapłacił nam tak zajebiste pieniądze, że bylibyśmy idiotami odmawiając.

A oto Kazik i nasz Uniwerek (Kuba robił foto)

Pasja tworzenia, szacunek do marki, lifestyle i jeszcze raz pieniądze to także powód, dla którego od pewnego czasu Kuba ubarwia swoją niesamowitością bloga pewnej znanej firmy odzieżowej. Kazik stwierdził, że najlepiej wygląda nago i byłby w tej promocji nieszczery. Biznes to biznes, a życie to życie, dlatego najlepszy duet od czasów Modern Talking dziś doradzi wam co studiować. Hołdując trendom zachodnich bloggerów zaczniemy jednak stosownym morałem.

„Naszego bloga zrozumie nawet największy idiota… ale jakże inaczej.”

Humany Tumany

Czyli przewodnie hasło ludzi z licealnej klasy przyrodniczej, którzy przez całe liceum nie skosztowali nawet pianki ze szlachetnego browaru. Hasło to jest krzywdzące, ponieważ humaniści wcale nie są głupi (a przynajmniej niektórzy z nich) i zdecydowanie bliżej prawdy w ich przypadku brzmiałoby „dolna klasa średnia”, „klasa robotnicza” tudzież „potencjalny zasiłkobiorca”. Humany Tumany (and not so much money…) są z góry skazani na porażkę z trzech powodów:

  • jest ich za dużo, teraz każdy kto się do niczego nie nadaje też wierzy w to, że jest humanistą
  • nie istnieje taki zawód jak „europeistyk”, „stosunkowiec międzynarodowy” czy „politolog”, a sytuacja kiedy socjologów robi się więcej niż badanych zaczyna rodzić pewien dyskomfort; „historyk sztuki” – come on, poważnie?
  • przeciętny humanista idzie na studia z nadzieją, że czegoś się nauczy – stąd biorą się na przykład dziennikarze, którzy między wypracowaniem na maturze a pracą magisterską nie spłodzili niczego dłuższego niż status na facebooku (250 znaków)

Oczywiście reguła przewiduje wyjątki, są to jednak osoby, które tak naprawdę nie potrzebują studiów, ponieważ już od

Jaki humanista, taki autoportret

pierwszego dnia na świecie są skazane na sukces (Jan Kalwin lubi to). Przykłady znanych humanistów, którzy od urodzenia byli skazani na sukces: Dante Alighieri, Leonardo da Vinci, Bill Gates, Kuba, Michał Anioł, Kazik, i czarna owca – Erazm – gej, co był za Feyenordem.

Albo „zarządzanie i marketing”, który wprawdzie nie jest czysto humanistyczny, ale i tak idą tam tylko ludzie, którzy nie dostali się na politechnikę, a mają zbyt duże jaja by studiować kulturoznawstwo. Obecnie w Polsce mamy około miliona absolwentów zarządzania – podczas gdy ostatni „zarządzani” pół roku temu spierdolili do Londynu. Teoretycznie z tego wszystkiego najlepiej prezentuje się prawo, ale wszyscy wiemy, że to bujda na resorach.

Od studiowania humanistycznego kierunku gorsze jest tylko studiowanie humanistycznego kierunku na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który nie powinien w ogóle nosić miana uniwersytetu. Studenci zaczynają tam dzień od odśpiewania całego oratorium Tu Es Petrus autorstwa Piotra Rubika, a w przerwach między zajęciami nie idą do Kofi Hewen tylko na biczowanie.

Ekonomia

Prawdę powiedziawszy jest to kolejny pusty kierunek, który ludzie kończą, by zdobyć (przynajmniej ładnie brzmiące) wykształcenie nie poparte jednak żadną praktyczną wiedzą. Przeciętny czytelnik Forbesa i money.pl orientuje się w tym wszystkim lepiej od doktora ekonomii, choć artykuły dla ekonomicznych czasopism i portali internetowych piszą humaniści, którzy skończyli politologię, ale tata znał redaktora naczelnego.

Na giełdę się wejść zachciało, co?? MAKLERY JEBANE!!!

Nie chcemy jednak psuć humoru naszej koleżance Kamili, która przytuliła dziś piąteczkę zaliczyła na pierwszym roku ekonomii z matematyki (ale równolegle powoli kończy już prawo, więc napalonych na ekonomistkę ostrzegamy, że jest już stara i trzeba uważać, bo wkrótce desperacko zacznie szukać męża). To bardzo dobrze o niej świadczy (tj. piątka, nie mąż) i szczerze mówiąc jesteśmy otwarci na umysły ścisłe, ponieważ z matematyki korzystamy stosunkowo często, zaś nasze dylematy przyjmują dość niekonwencjonalny charakter:

Za’aaaz – hik – jeeeeśli Witekk poszedł po flaaaaażkę, a wsześniej Padawłaan poszeeeł po flaa-a-aszkę, a taaa Chiiiruuusa – hik – jeeeesjesze w looodówse… to za iiiile hodzin – hik – bdee mug puowadziiić?!

Ponieważ od pewnego czasu z sukcesami gramy na giełdzie (cała kasę ładujemy w whisky [dosłownie i w przenośni]), a wkrótce być może wypuścimy w plener kilka pakietów Jak Żyć S.A. służymy poradami dotyczącymi ekonomii wszystkim absolwentom, którzy chcieliby się w końcu czegoś nauczyć.

SGGW

HAHAHAHHAHA, WIEŚNIAKI!!!!

Politechnika

Idealne miejsce do studiowania dla facetów. Dla kobiet nie, ponieważ – nie oszukujmy się – kobiety są troszkę mniej inteligentne, poza tym zaraz by wymyśliły jakieś kurwa ogródki kwiatowe na środku mostu, a od absolwentów politechniki zależy też nasze życie. To jest akurat dobre miejsce na studiowanie ponieważ niektóre zawody dają perspektywy (czyli np. taki inżynier co buduje mosty, a nie co sprawdza czy w danonkach jest dostatecznie dużo wapnia).

Pamiątkowa fotka z ostatniej imprezy u kolegów z Politechniki

Niestety studiowanie na politechnice ma bardzo liczne wady. Istnieje ryzyko, że nie zrobisz kariery. Dwa – tam naprawdę trzeba się uczyć. Trzy – wszyscy faceci wyglądają tak samo. Cztery – wszystkie kobiety wyglądają tak jak faceci, więc istnieje ryzyko, że jako student politechniki pewnego dnia przez pomyłkę pieszczotliwie posmyrasz po brodzie swojego najlepszego przyjaciela zamiast dziewczyny.

Osobny akapit należy się studentom informatyki, którzy przez bite 5 lat studiów są w stanie nabić 85 level w World of Warcraft wszystkimi rasami, wszystkimi klasami, kompletując przy tym wszystkie legendarne przedmioty, po czym kończą studia i zarabiają przynajmniej 10 000 zł na rękę. To znaczy pod warunkiem, że ich nowy pracodawca zapewni w biurze piwnicę, do której nie dochodzi światło słoneczne.

 

i jeszcze jedna

Medycyna

Mieliśmy kiedyś przyjaciela, poszedł na medycynę. Ostatnio widzieliśmy go 30 września 2007. Od tego czasu nie wiemy co się z nim stało, pogłoski niesione trzecimi kanałami mówiły tylko, że pierwszy rok swoich studiów spędził na grzebaniu w słoiku i wielogodzinnym macaniu penisów. Jeśli jakikolwiek facet miałby ochotę na takie atrakcje, wystarczy przejść się na wycieczkę do Utopii. Jeśli jakakolwiek dziewczyna – zapraszamy do naszej redakcji (foto wraz z cv [w tej kolejnosci] wysylajcie na czesctomek@gmail.com).

Pokażcie nam, że macie talent!

Medycyna to kierunek szlachetny, ale ten kto planuje się tam wybrać, prawdopodobnie w internecie już teraz pojawia się raz na trzy lata (sprawdza pocztę), a jego ulubionym sposobem rozrywki jest zabawa w „zgadnij jaki to pierwiastek”, w związku z czym dalszy wywód zdaje się być bezcelowy.

Katecheza #531: Musisz zadać sobie jedno zajebiście ważne pytanie – co lubię w życiu robić? A potem zacznij to robić, bo jeśli nie, to prawdopodobnie skończysz jako sfrustrowany autor bloga (a nie każdego czyta pół miliona Polaków z czego około 50 tys. z miseczką C i puszczalskim trybem życia).

Dodaj komentarz