Co studiować?

Teraz jest w pizdu zimno, ale za kilkadziesiąt dni będziecie siedzieć na sali maturalnej z próżną nadzieją lub egzaminacyjnej sfrustrowani tym jak zły kierunek studiów wybraliście. My to rozumiemy – sami nie chcieliśmy studiować prawa, ale dziekan, by podnieść renomę wydziału, zapłacił nam tak zajebiste pieniądze, że bylibyśmy idiotami odmawiając.

A oto Kazik i nasz Uniwerek (Kuba robił foto)

Pasja tworzenia, szacunek do marki, lifestyle i jeszcze raz pieniądze to także powód, dla którego od pewnego czasu Kuba ubarwia swoją niesamowitością bloga pewnej znanej firmy odzieżowej. Kazik stwierdził, że najlepiej wygląda nago i byłby w tej promocji nieszczery. Biznes to biznes, a życie to życie, dlatego najlepszy duet od czasów Modern Talking dziś doradzi wam co studiować. Hołdując trendom zachodnich bloggerów zaczniemy jednak stosownym morałem.

„Naszego bloga zrozumie nawet największy idiota… ale jakże inaczej.”

Humany Tumany

Czyli przewodnie hasło ludzi z licealnej klasy przyrodniczej, którzy przez całe liceum nie skosztowali nawet pianki ze szlachetnego browaru. Hasło to jest krzywdzące, ponieważ humaniści wcale nie są głupi (a przynajmniej niektórzy z nich) i zdecydowanie bliżej prawdy w ich przypadku brzmiałoby „dolna klasa średnia”, „klasa robotnicza” tudzież „potencjalny zasiłkobiorca”. Humany Tumany (and not so much money…) są z góry skazani na porażkę z trzech powodów:

  • jest ich za dużo, teraz każdy kto się do niczego nie nadaje też wierzy w to, że jest humanistą
  • nie istnieje taki zawód jak „europeistyk”, „stosunkowiec międzynarodowy” czy „politolog”, a sytuacja kiedy socjologów robi się więcej niż badanych zaczyna rodzić pewien dyskomfort; „historyk sztuki” – come on, poważnie?
  • przeciętny humanista idzie na studia z nadzieją, że czegoś się nauczy – stąd biorą się na przykład dziennikarze, którzy między wypracowaniem na maturze a pracą magisterską nie spłodzili niczego dłuższego niż status na facebooku (250 znaków)

Oczywiście reguła przewiduje wyjątki, są to jednak osoby, które tak naprawdę nie potrzebują studiów, ponieważ już od

Jaki humanista, taki autoportret

pierwszego dnia na świecie są skazane na sukces (Jan Kalwin lubi to). Przykłady znanych humanistów, którzy od urodzenia byli skazani na sukces: Dante Alighieri, Leonardo da Vinci, Bill Gates, Kuba, Michał Anioł, Kazik, i czarna owca – Erazm – gej, co był za Feyenordem.

Albo „zarządzanie i marketing”, który wprawdzie nie jest czysto humanistyczny, ale i tak idą tam tylko ludzie, którzy nie dostali się na politechnikę, a mają zbyt duże jaja by studiować kulturoznawstwo. Obecnie w Polsce mamy około miliona absolwentów zarządzania – podczas gdy ostatni „zarządzani” pół roku temu spierdolili do Londynu. Teoretycznie z tego wszystkiego najlepiej prezentuje się prawo, ale wszyscy wiemy, że to bujda na resorach.

Od studiowania humanistycznego kierunku gorsze jest tylko studiowanie humanistycznego kierunku na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który nie powinien w ogóle nosić miana uniwersytetu. Studenci zaczynają tam dzień od odśpiewania całego oratorium Tu Es Petrus autorstwa Piotra Rubika, a w przerwach między zajęciami nie idą do Kofi Hewen tylko na biczowanie.

Ekonomia

Prawdę powiedziawszy jest to kolejny pusty kierunek, który ludzie kończą, by zdobyć (przynajmniej ładnie brzmiące) wykształcenie nie poparte jednak żadną praktyczną wiedzą. Przeciętny czytelnik Forbesa i money.pl orientuje się w tym wszystkim lepiej od doktora ekonomii, choć artykuły dla ekonomicznych czasopism i portali internetowych piszą humaniści, którzy skończyli politologię, ale tata znał redaktora naczelnego.

Na giełdę się wejść zachciało, co?? MAKLERY JEBANE!!!

Nie chcemy jednak psuć humoru naszej koleżance Kamili, która przytuliła dziś piąteczkę zaliczyła na pierwszym roku ekonomii z matematyki (ale równolegle powoli kończy już prawo, więc napalonych na ekonomistkę ostrzegamy, że jest już stara i trzeba uważać, bo wkrótce desperacko zacznie szukać męża). To bardzo dobrze o niej świadczy (tj. piątka, nie mąż) i szczerze mówiąc jesteśmy otwarci na umysły ścisłe, ponieważ z matematyki korzystamy stosunkowo często, zaś nasze dylematy przyjmują dość niekonwencjonalny charakter:

Za’aaaz – hik – jeeeeśli Witekk poszedł po flaaaaażkę, a wsześniej Padawłaan poszeeeł po flaa-a-aszkę, a taaa Chiiiruuusa – hik – jeeeesjesze w looodówse… to za iiiile hodzin – hik – bdee mug puowadziiić?!

Ponieważ od pewnego czasu z sukcesami gramy na giełdzie (cała kasę ładujemy w whisky [dosłownie i w przenośni]), a wkrótce być może wypuścimy w plener kilka pakietów Jak Żyć S.A. służymy poradami dotyczącymi ekonomii wszystkim absolwentom, którzy chcieliby się w końcu czegoś nauczyć.

SGGW

HAHAHAHHAHA, WIEŚNIAKI!!!!

Politechnika

Idealne miejsce do studiowania dla facetów. Dla kobiet nie, ponieważ – nie oszukujmy się – kobiety są troszkę mniej inteligentne, poza tym zaraz by wymyśliły jakieś kurwa ogródki kwiatowe na środku mostu, a od absolwentów politechniki zależy też nasze życie. To jest akurat dobre miejsce na studiowanie ponieważ niektóre zawody dają perspektywy (czyli np. taki inżynier co buduje mosty, a nie co sprawdza czy w danonkach jest dostatecznie dużo wapnia).

Pamiątkowa fotka z ostatniej imprezy u kolegów z Politechniki

Niestety studiowanie na politechnice ma bardzo liczne wady. Istnieje ryzyko, że nie zrobisz kariery. Dwa – tam naprawdę trzeba się uczyć. Trzy – wszyscy faceci wyglądają tak samo. Cztery – wszystkie kobiety wyglądają tak jak faceci, więc istnieje ryzyko, że jako student politechniki pewnego dnia przez pomyłkę pieszczotliwie posmyrasz po brodzie swojego najlepszego przyjaciela zamiast dziewczyny.

Osobny akapit należy się studentom informatyki, którzy przez bite 5 lat studiów są w stanie nabić 85 level w World of Warcraft wszystkimi rasami, wszystkimi klasami, kompletując przy tym wszystkie legendarne przedmioty, po czym kończą studia i zarabiają przynajmniej 10 000 zł na rękę. To znaczy pod warunkiem, że ich nowy pracodawca zapewni w biurze piwnicę, do której nie dochodzi światło słoneczne.

 

i jeszcze jedna

Medycyna

Mieliśmy kiedyś przyjaciela, poszedł na medycynę. Ostatnio widzieliśmy go 30 września 2007. Od tego czasu nie wiemy co się z nim stało, pogłoski niesione trzecimi kanałami mówiły tylko, że pierwszy rok swoich studiów spędził na grzebaniu w słoiku i wielogodzinnym macaniu penisów. Jeśli jakikolwiek facet miałby ochotę na takie atrakcje, wystarczy przejść się na wycieczkę do Utopii. Jeśli jakakolwiek dziewczyna – zapraszamy do naszej redakcji (foto wraz z cv [w tej kolejnosci] wysylajcie na czesctomek@gmail.com).

Pokażcie nam, że macie talent!

Medycyna to kierunek szlachetny, ale ten kto planuje się tam wybrać, prawdopodobnie w internecie już teraz pojawia się raz na trzy lata (sprawdza pocztę), a jego ulubionym sposobem rozrywki jest zabawa w „zgadnij jaki to pierwiastek”, w związku z czym dalszy wywód zdaje się być bezcelowy.

Katecheza #531: Musisz zadać sobie jedno zajebiście ważne pytanie – co lubię w życiu robić? A potem zacznij to robić, bo jeśli nie, to prawdopodobnie skończysz jako sfrustrowany autor bloga (a nie każdego czyta pół miliona Polaków z czego około 50 tys. z miseczką C i puszczalskim trybem życia).

51 Comments

  1. Droga redakcjo,
    Jesteście mendy! Kradniecie mi tematy na notki, które mam już nawet w szkicach, to pewnie wszystko wina Żydów :( [na serio muszę ja teraz pokasować i znów zacząć pisać o poezji;) ]

    Słowem prywaty; skończyłam ja se jedne studia, do dziś siedzę cicho nie przyznając się, bo jednak to do czegoś obliguje. Niemniej koleżankom ze studiów nie przeszkadza najwyraźniej zatrważający brak wiedzy i podstaw nt. własnego wyuczonego zawodu. W dniu obrony jak jeden mąż poustawiały se opisy „wyższe jest, hurra”, a do dziś, nadal siedzą w solariach.

    Więc se poszłam na inne studia coby móc być jeszcze bardziej piękniejszą niźli jestem aktualnie. Zastanawiam się tylko i tu pytanie do Was- a jeśli ktoś lubi seks? Czy można to jakoś ciekawie połączyć z badaniami organoleptycznymi? Jakby nie patrzeć, to moja działka. Połączenie badań społecznych, moją grupą docelową byliby menściźni. Poza tym mój obecny kierunek jest traktowany jako stricte medyczny, więc nawet cytat powyższy o penisach się zgadza…
    Ja nie wiem, doprawdy nie wiem, a co Wy myślicie, a jak myślicie, czy Wy w ogóle myślicie?
    Z poważaniem, SocjoLOŻka
    P.S. Koleżanki proponują mi otwarcie pierwszego w Polsce gabinetu masażu pałki, ale nie jestem przekonana.

  2. Ja przepraszam bardzo! Ale zajrzałam na ta stronke http://blog.cropp.com/author/kuba/ i właśnie się zastanawiam. Czy pan Kuba jest może moim fanem (co jest prawdopodobne tak samo jak to, że piszę te słowa nie po alkoholu), czy ja powinnam zacząć być jego?
    Bo ja całkiem niedawno (nawet na fejsiku wklejałam!) odkryłam i Justice i BB, a i DP jest bliski memu serduszku.
    A może robił nas ten sam pan listonosz? W tym celu (odkrycia prawdy!) zgłosiłam się do pana Rutkowskiego. Kokolina podjęła kroki w celu uzyskania informacji genetycznej niejakiego Kuby blablabla (idę spać).
    (miało być śmiesznie, a wyszło jak zawsze).
    No. I weźcie to wytnijcie. Bo jutro, jak już światła zgasną, okryje się hańbą.

  3. ide o zaklad ze ta cala kokolina to jest niezly pasztet duzo pierdolenia o seksie pewnie dawno nikt jej nie wyruhal hehe

  4. Ja bardziej niż na nową notkę czekam na kolejny komentarz Mirka, który powoli wyrasta Wam Panowie na nowego gwiazdora tego bloga przyćmiewając nawet jego główne ikony i zarazem nadając nowego znaczenia stwierdzeniu „wyskoczyć jak Filip z konopi”.

  5. tym razem nic dodac nic ujac poza katecheza ( żeby to kurwa było takie łatwe) . dobranoc.

  6. Przepraszam, ale nie wszyscy informatycy siedzą całymi dniami przy kompie. Ja jeszcze jestem w technikum informatycznym, mam kolegów i uprawiam kick-boxing oraz koszykówkę. Owszem znam parę osób które właśnie nic tylko w WOW-a nawalają, ale nie wszyscy tacy są!

    fajnie! – jż

  7. Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). Ja też lubię spać nago – zawsze. A co do mojego kierunku – biologii to zawsze jakaś praca się znajdzie – jak nie w szkole (łaał! czad i samoobrona !)to w jakiejś mleczarni. A czy nasi humaniści czytali „Drzewiej” – to taka książka Orkana. Bo jak nie to nie mają zmysłu do języka. I potem zostają bezrobotnymi.
    Pozdrawiam Mirek

  8. Pingback: jak żyć (albo rzyć bo mnie się wiadomo.)
  9. nie, nie, nie, wszystko pomyliliście! na uksw albowiem dzień się zaczyna od oporządzenia chatki osiołka będącego uczelnianą maskotką (od czasów św. franciszka wiadomo, że księża lubią zwierzątka i nie powinno tu być żadnej niestosowności). wyznaczane są dyżury, a za odpowiednio pokorne wywiązywanie się z zadania otrzymać można nawet +5 do zdanej sesji. w przerwach między zajęciami idzie się natomiast do pobliskiego lasu na grzyby i grzybki. ale co najważniejsze – studenci mają nieograniczony dostęp do cherry coke, wszakże sponsorem jest sam JHS. wystarczy wlać wodę (ci mniejszej wiary naiwnie myślą, że to jednak kwestia monet – módlmy się o ich nawrócenie) do starannie wyselekcjonowanych automatów, a w mgnieniu oka przemienia się ten boski nektar. wygląda na to, że wasza specjalna grupa od riserczu środowiskowego zawodzi. shame on you!

  10. Medycyna w żadnym razie nie jest kierunkiem szlachetnym z wyjątkiem chirurgii. Podobnie jak wszystkie inne tego typu tzw. nauki, nie wyjaśnia istoty rzeczy, której naucza. Wpajając coś co jest z definicji niezrozumiałe, naraża się podmiot działający czyli lekarza na ustawiczne stresy. A psychologia na medycynie na poziomie pożal się Boże. W takim razie AWF, o którym mowy nie było. Tutaj chociaż ciała pierwsza klasa i można coś ciekawego przeżyć na licznych obozach i praktykach. Reszta jest milczeniem. Generalnie jest tak, że im bardziej humanistyczny jest kierunek studiów tym bardziej wiedza jest hipotetyczna, co skutkuje koniecznością tzw. kształcenia ustawicznego. Tak więc studia politechniczne i później raczej spokój lub humanistyczne i wieczne się dokształcanie. Pozdrowienia młodzi. Puki muszelki i interesy działają wszystko jest o’kay.

  11. Ech…. czemu ja tego nie przeczytałam przed wyjściem do pracy;) Zastanawiam się czy Kuba to przypadkiem nie to ciacho z wisienką który uświadamia, że matura to bzdura, jakoś tak mi się skojarzyło, mejbi ajm wrong:) Whatever.
    Kiedy widzisz pacjenta z zakrwawioną gębą, który się szczerze uśmiecha, bo ulżyłeś mu w cierpieniu i sepleni „ma pani taką lekką rękę, to może jeszcze jeden pani wyrwie”, to wiesz że dobrze wybrałeś zawód:):):) tylko zanim dojdziesz do tego etapu musisz przejść przez gąszcz (co ja mówię, pustynię, LAS TROPIKALNY) sfrustrowanych panienek z syndromem niedopchnięcia. Niektórzy nie mają tyle szczęścia i to „olśnienie” nie przychodzi nigdy, wtedy pozostaje rutyna i wypalenie zawodowe „co jest, zemndlał? wykrwawia się? Załatać, dać tabletkę i następny proszę!!” POZDRAWIAM Szacowną Lożę, dentycha z Whitestoku.

  12. Monisiak :

    Ech…. czemu ja tego nie przeczytałam przed wyjściem do pracy;) Zastanawiam się czy Kuba to przypadkiem nie to ciacho z wisienką który uświadamia, że matura to bzdura, jakoś tak mi się skojarzyło, mejbi ajm wrong:) Whatever.

    Nie, to nie ten, nasz Kuba to dużo lepsze ciacho. Kazik zresztą też.

  13. Humaniści Tumaniści (jak moja chemiczka niegdyś mówiła) jak najbardziej są społeczeństwu potrzebni, ba, nawet stanowią fundament samooceny większości inżynierów, a pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że wewnątrz humanistycznych organizacji również. Są bowiem tumaniści i Tumaniści.
    A politechniki? Hm, to prawda co się o niej mówi. Nawet dziekani nie widzą innych powodów do studiowania dla dziewczyn jak szukanie męża na politechnice, bo przecież my do prostego liczenia się nie nadajemy, a co dopiero mosty budować!:)
    Tak więc szturmem młodzieży na polonistyki, lingwistyki, historię sztuki czy inne Prawa. A szczególnie mężczyźni, bo tutaj Was zdecydowanie za mało. I taki Kazik czy Kuba mogą sobie przebierać w kobietach, nie pozwólcie im na to!
    (No ewentualnie możecie się ustawić i jeden kierunek na uniwersytecie drugi na politechnice. To tak na wypadek nagłego wymarcia milionów socjologów i politologów przy jednoczesnym braku zapotrzebowania na nowe mosty, drogi i inne wieżowce).

    E.

    ps. pozdrowienia dla chłopców z UW od dziewczyny z UJ :)

  14. Słońce przejrzał mnie na wylot.
    A mój komenć miał być wycięty:( Ale wstyd.
    A u Was tak ładnie się zrobiło, przejrzyście. Popadłam w kompleksy, ja tak nie potrafię, nie znam się na tym, taki ze mnie kopciuch, blee, czuję się gruba, idę coś zjeść.

  15. bla bla bla bla bla, powinniscie w tej notce wykazac sie wiekszymi zdolnosciami pedagogicznymi i zamiast pierdolic, ze nie ma pracy po kulturoznawstwie powiedziec, ze jest i za chajs, dziwki i koks reklamowac tanie loty z polski do londynu albo barcelony. a skoro i tak macie pieniadz i laski to przynajmniej dla dobra wspolnego i w imie racji stanu, bo niebawem problem absolwentow ekologii i nauki o rodzinie zacznie nas wszystkich irytowac, a tak juz moze kilkaset tysiecy czytelnikow tego bloga poddaloby sie presji waszego autorytetu i zrobilo cos ze sobą.

  16. hyhyhyhy po prawie tez jest w chuj mało roboty, chyba ze sie ma znajomosci (stary, dobry i ograny schemat myslowy). za to znam 3 typow po stosunkach mnarodowych, jeden robi w MSZ, drugi w wyjebanej mnarodowej korporacji, a 3ci w znanym miesieczniku, takze kurwa, trzeba miec łeb na karku i mozna nawet kosmetologie napierdalac i potem kosic grube hajsy yo

  17. Jest tylko jedno rozwiązanie. Trzeba, żeby minister od wyższych uczelni zamknął wszystkie kierunki na jakieś dziesięć lat. Wtedy my, już zaliczający się do wykształciuchów, przestaniemy czuć oddech na plecach i będziemy mogli spocząć na laurach. Niczym bogowie. Wtedy skończenie uczelni będzie miało jakiś sens.

  18. „(…)nie istnieje taki zawód jak <>”


    wtf?
    jak to nie istnieje?

    na trzecim roku kurwa jestem!
    czemu nikt nic wcześniej nie gadał?

  19. Serio ale nie wiem nad czym tak autor się użala. Odnoszę wrażenie, że jest studentem Politechniki i ma za swoją uczelnię krainę mlekiem i miodem płynącą. Fragment o SGGW przemilczę (tak jestem z tej uczelni i jakoś nie czuję się wieśniakiem). Wieśniak rozumiemy jako człowieka ze wsi z własnym polem lub zagrodą, a ja jakoś takowych nie posiadam. Spójrzmy prawdzie w oczy. To nie uczelnie ale rynek pracy w Polsce jest tak bezwzględny. Każda uczelnia jest dobra w kilku kierunkach. UKSW….myślę, że tam teologia jednak jest najlepsza, SGGW…weterynaria, biotechnologia, rolnictwo, leśnictwo . . . i inne przyrodnicze kierunki…zresztą wymieniać można w kółko, a autor niech albo poluźni troszkę podejście, albo niech sięgnie życia….bo serio ale to smutne, że student w przyszłości inżynier lub nawet magister patrzy na ludzi przez pryzmat uczelni jaką kończyli…..”nie szata zdobi człowieka….”

  20. Dla pewności, 50 tys. puszczalskich to czyta was czy Kominka?

    no nas! jego czyta wprawdzie 200 tys., ale wszystkie po menopauzie – jż

  21. ale chujowy artykul boze… nie da sie tego czytac…
    wy jestescie chyba poprostu banda idiotow!
    Medycyna to kierunek szlachetny, ale ten kto planuje się tam wybrać, prawdopodobnie w internecie już teraz pojawia się raz na trzy lata (sprawdza pocztę), a jego ulubionym sposobem rozrywki jest zabawa w „zgadnij jaki to pierwiastek”
    jezeli nie potraficie sie nauczyc do matury z chemii biologii i fizyki, zeby sie dostac na medycyne to swiadczy o waszym poziomie intelektualnym a nie o tym, ze ktos siedzi i sie kuje kilka lat do takiej matury… pytania na maturze maja rozwiazania w tekscie powyzej…
    co do sggw to widac, ze teez nie za bardzo macie pojecie o czym mowicie… przejrzyjcie liste kierunkow ktore tam sa… 95% jest tez na kazdym uniwerku czyli UW = wiesniaki?!
    zenada chlopcy naprawde
    i jeszcze swietny dowcip o wyrywaniu dup na blogu… zaluje, ze w ogole zmarnowalem na to czas

  22. Widzę, że z mottem „”tego bloga zrozumie nawet największy idiota… ale jakże inaczej” to było wręcz proroczo. Strasznie dużo ciemnoty tu ostatnio do was napływa =/

  23. antybioczubek :
    ale chujowy artykul boze… nie da sie tego czytac…
    wy jestescie chyba poprostu banda idiotow!
    Medycyna to kierunek szlachetny, ale ten kto planuje się tam wybrać, prawdopodobnie w internecie już teraz pojawia się raz na trzy lata (sprawdza pocztę), a jego ulubionym sposobem rozrywki jest zabawa w „zgadnij jaki to pierwiastek”
    jezeli nie potraficie sie nauczyc do matury z chemii biologii i fizyki, zeby sie dostac na medycyne to swiadczy o waszym poziomie intelektualnym a nie o tym, ze ktos siedzi i sie kuje kilka lat do takiej matury… pytania na maturze maja rozwiazania w tekscie powyzej…
    co do sggw to widac, ze teez nie za bardzo macie pojecie o czym mowicie… przejrzyjcie liste kierunkow ktore tam sa… 95% jest tez na kazdym uniwerku czyli UW = wiesniaki?!
    zenada chlopcy naprawde
    i jeszcze swietny dowcip o wyrywaniu dup na blogu… zaluje, ze w ogole zmarnowalem na to czas

    SRSLY?

  24. A ja krótko odpowiem na pytanie czego nie studiować. Otóż ja zacząłem i nie skończyłem, bo… było nudno! Na filologii polskiej.
    Potem ukończyłem resocjalizację.
    Ale dopiero będąc facetem starszym nieco, wiedziałem, co bym sobie postudiował…

  25. …i tak najlepsza jest Architektura Wnętrz na ASP!!!!Tylko panów mało :/

  26. ja tam poszłam na prawo mimo tylu negatywnych opinii. Tata adwokat, dziadek sedzia i chrzestny dziekan powiedzieli, że dla takich zdolnych jak ja praca zawsze sie znajdzie. I wiecie co? Mieli racje.
    Pozdrowienia chłopaki, oby tak dalej tylko bez nadymki.

  27. Neee,to co ja mam robić;( Jetsem w 2 klasie lo i poszłam tam bo nie miałam gdzie.Studia?Hmm…Myslałam o ASP,bo od najmłodszych lat siedze w rysunku,ale nie wiem…może coś z literaturą?Pisałabym książki i tworzyła do inich ilustracje <3 lol,tyle perspektyw,a i tak pewnie skończe w supermarkecie nakasie,albo w Londynie na garach,eh..~

  28. ” Jetsem w 2 klasie lo i poszłam tam bo nie miałam gdzie.”
    ale gdzie?

    od 4 godzin czytam tego bloga, dzieki chlopaki

  29. Tylko, że ludzie z polibudy będą wykonywać pracę, która przydaje się ludziom, a filolog… Komu się to przyda, co on robi? Wystarczy ich parę na cały kraj. A kto ci wybuduje budynek i zrobi ogrzewanie?

    • Anita23 – przy jednym wyprodukowanym żelazku potrzebne jest ze 20 filologów do przetłumaczenia na języki UE, rosyjski, japoński, chiński, arabski i tak dalej. Tych 20 filologów potrzebuje ze 200 nauczycieli swojego języka i pozostałych na wszystkich etapach edukacji i kursach prywatnych. Następnie przetłumaczone już żelazko musi trafić do innego kraju, więc potrzebni są specjaliści do kontaktów handlowych z dobrą znajomością języka (kolejne 20 + ich 200 nauczycieli). Jeśli firma produkująca żelazka utrzymuje takie kontakty, to potrzebni są też ludzie na miejscu, w kadrach, posługujący się językami obcymi i przez kogoś nauczeni tych języków. To wszystko daje 660 filologów na jedno żelazko! I ty mówisz, że wystarczy pare filologów na cały kraj?

  30. Panowie nie cały esgieh to ekonomia, a nawet jak, to poleca. Dziwki, koks, i dyplom, z którym korposzczury myślą, że coś potrafimy i nam płacą po 5 tysięcy na praktykach ;)

  31. Panowie. Popłakałam się ze śmiechu. Jesteście moimi mistrzami. Ogromny szacunek ;)

  32. Robię magisterkę na SGH z Ekonomi i przyznaje autorowi rację – pusty kierunek bez przyszłości i zero praktycznej wiedzy… Jak napisał „MAKLERY JEBANE” :)))

    Plusem jest fakt, że prócz ekonomi mam dyplom „magistra inżyniera” z innej uczelni i ludzie proszą mnie o CV, a nie ja proszę o przyjęcie do pracy :)

    PS: Prawdą też jest, że ekonomia wygląda świetnie w CV. ;)

  33. Od historyków sztuki wara, to bardzo ważny zawód, który w przeciwieństwie do technicznych wymaga myślenia a nie odtwórczego działania i wykonywania poleceń. Większość znanych mi „polibudziaków” to zachłyśnięci poczuciem wyższości frajerzy, którzy pomimo wielu przydatnych umiejętności mają bardzo zawężone horyzonty. Miłej pracy w korporacji i i hedonistycznego, pustego życia ignoranci.

Dodaj komentarz