Jak odmienić swoje życie dzięki coachingowi?

Jeśli czegoś w naszym życiu żałujemy, to tego, że nie napisaliśmy tej notki w 2013 roku (gdzieś na blogu macie nawet wzmianki, że planowaliśmy). Dzisiaj mleko się trochę rozlało i każdy wie jaki ten cały coaching to jedna wielka chujnia, ale wtedy – o kurwa – jedna koleżanka to nawet miała łzy w oczach jak powiedzieliśmy jej, że zdecydowaliśmy się iść przez życie bez własnego trenera personalnego. 

Coaching. Doradztwo finansowe drugiej dekady XXI wieku. Wyciąganie kasy od debili przez innych debili, którzy nigdy nie przeczytali żadnej lektury, ale tak pięknie umieli lać wodę, że i tak mieli piątki z polskiego. Czyli w sumie my, gdyby nie to, że potem pozyskaliśmy dyplomy cum eximia laude z renomowanych polskich uczelni i obecnie naciągamy ludzi wyłącznie w majestacie prawa, podczas gdy oni zbierali certyfikaty Avonu i AmWayu naciągając emerytki na swój pierwszy amerykański sen i wrzeszcząc do youtube’owej kamery o tym, że są zwycięzcami.

Nigdy nie zapomnimy jak nasz w sumie to nawet przyjaciel (przynosił nam wódkę na studiach i tak już został, no trudno) zaczął chodzić na sesje coachingowe do swojej szefowej. Prawdopodobnie nawet trafnie zdiagnozowała u niego, że daje się wykorzystywać ludziom przez to, że jest dla nich zbyt miły. Nie zmienia to jednak faktu, że chwilę w później w pojedynkę na własnych plecach wniósł nam na pierwsze piętro do biura trzy wielkie szafy, podczas gdy my z rozbawieniem obserwowaliśmy to zajadając się cheeseburgerami, a nauki coacha przyniosły tylko tyle, że obrażał nas w tym czasie i wyzywał od grubasów.

Jeśli uważacie, że jesteśmy chujowymi przyjaciółmi i jesteście oburzeni zaprezentowaną powyżej postawą, nasza asystentka czeka na wasze telefony w godz. 09.00-17.00. W styczniu 2017 Pani Zosia najchętniej przyjmuje Samsungi i Huaweie.

Wyobraźcie sobie, że spotykacie typa, który wam mówi, że chce być jemiołą. Tak, jemiołą, najpierw chce sobie rosnąć przy drodze, potem chce żeby stare baby sprzedawały go na rynku, a potem chce żeby jakaś jeszcze bardziej stara, zabobonna baba przytargała go do domu na święta i powiesiła nad drzwiami w przedpokoju. W tej notce nie pytamy co robicie, pytamy co mógłby powiedzieć mu król polskiego coachingu, Mateusz Grzesiak, na swoim forum dyskusyjnym.

Zrób następującą rzecz:

Weź sobie wolny wieczór, tak by nikt Ci nie przeszkadzał. Zrób to sam albo z bliską Ci osobą – chodzi o to, że ktoś musi zadawać pytania.

1. Zamknij oczy i powiedz (albo miej powiedziane) – chcę się komunikować z częścią, która jest odpowiedzialna za bycie jemiołą.

Nie, nie, nie, nie patrzcie tak, to nie nas pojebało, to się zdarzyło naprawdę. Kurwa, jak my żałujemy, że w 2006 roku uprawialiśmy ostatnie w naszym życiu resztki sportu (Kuba grał w tenisa, a Kazik trenował jazdę figurową na lodzie oczywiście podnoszenie ciężarów) i słuchaliśmy Piotrka Rubika, przecież my byśmy na tym forum zrobili najbardziej zawrotną karierę w historii trollingu od czasu Kacnelarii i od kiedy nabiliśmy 2800 postów na Filmwebie w wątku, w którym oburzaliśmy się, że wychodzenie z kina na napisach to brak szacunku dla twórców.

To oczywiście kłamstwo, nigdy nie będziemy żałowali chwil spędzonych z Piotrkiem Rubikiem, nigdy.

W listach często pytacie nas czemu my tak właściwie nie lubimy tych coachów. A bo to takie jedno wielkie pierdolenie, wstyd jest z tym iść do telewizji albo stanąć przed milionami ludzi. Dostaliśmy kiedyś zaproszenie na taki wykład motywacyjny o soft skills w zawodzie prawnika, to z prawem miało to tyle wspólnego, że brat prowadzącej rzucił pracę w renomowanej warszawskiej kancelarii, teraz pracuje w McDonald’s w Oklahomie, wysyła jej swoje zdjęcia z kangurami (w Oklahomie?) i jest przez to bohaterem jej życia. Całe szczęście przyszliśmy tam pijani, bo chyba byśmy w trakcie zwymiotowali.

No, ale nic, postanowiliśmy dać coachingowi jeszcze jedną szansę. Ponieważ za 6000 złotych za godzinę można mieć 60 najlepszych lwowskich dziwek, 1000 butelek najlepszej lwowskiej whisky lub 10 000 wpisów sponsorowanych na blogu młodego UPR-owca, zamiast spotkania face-to-face wybraliśmy wariant ekonomiczny. Zapytaliśmy czytelników kto jest najlepszym coachem w Polsce, odpaliliśmy jego godzinny filmik YouTube z jakiegoś Berlina, po raz pierwszy w życiu wyjęliśmy notesiki w celu robienia notatek, odbiliśmy toast z puszeczek paskudnej profanacji o nazwie Cherry Cola, zaintonowaliśmy, że od teraz jesteśmy wery wery saksesful i zasiedliśmy przed ekranem monitora.

Kuba w pewnym momencie mówi, „jaki zajebisty wykres, rób zdjęcia Kazimierz, to odmieni nasze życie na lepsze”.

No oglądało się zajebiście, godzina żarcików o wódce, ruchaniu i ćpaniu, alegorie, metafory, leśmianizmy, onomatopeje, parechezy, epifory i symultanizmy. Już pod sam koniec w ekstazie krzyczeliśmy, że w końcu mamy nasze polskie Californication, że w końcu jako naród powstaliśmy z kolan, ale kiedy godzinny wykład się skończył, nasze notesy były puste. Koleś pochwalił się, że mówi w 60 językach, a jego garnitur osobiście ze swoich namiotów tymi małymi brudnymi od zbierania jagód rączkami szył Hufiec Harcerzy Kraków Podgórze ZHR, ale nasze notesy nadal były cholernie puste.

Nie dowiedzieliśmy się, nie wynotowaliśmy nawet jednej celnej uwagi, co robić, by żyło się lepiej, by Polska nie była w ruinie, by uczynić Amerykę wielką ponownie, by ten kraj był nasz i wasz. Nie dowiedzieliśmy się nawet takich prostych, prozaicznych rzeczy, że żeby mieć bielsze zęby to wystarczy myć je 5 razy dziennie albo że jest teraz promocja w Lancerto na garnitury i tam też się dobrze opierdolimy na najbliższy sezon. Nie  kurwa, bite pięćdziesiąt minut jakiegoś jebanego nosotros somos vayamos companieros o niczym.

Katecheza #1134: Dlatego miejcie w pamięci, ilekroć ktoś z waszych znajomych mówi, że jara go ten cały rozwój osobisty, że tak naprawdę często płacą niemałą kasę, by podziwiać gościa, który stawia na scenie lustro, a potem zaczyna uprawiać do niego autoerotyzm. 10 lat temu ktoś pewnie nazwałby to sztuką nowoczesną, dziś ta sztuka ma już swoją odrębną nazwę i grono fanów, a nazywa się po prostu coaching.

I teraz tak: jeśli obiecaliśmy, że napiszemy nową notkę na bloga, to napisaliśmy. Nie musieliście nam o tym przypominać co pół roku.

Opublikowany przez Jak Żyć na 23 styczeń 2017

5 Comments

  1. Nareszcie o sprawie wypowiedział się ktoś poważny.
    Panowie czekałem na ten post, w dzisiejszych czasach coraz mniej jest autorytetów, na kim ma się wzorować młodzież?
    Zostaliście już tylko Wy i Piotr Fronczewski ;___;

  2. do niedawno uważałam, że coaching to disco polo psychologii, ale disco polo dowolnej dziedziny nie jest AŻ tak groźnym zjawiskiem, jak kołczopierdololo :/

  3. Pięknie napisane, jak zawsze 😛
    Do kompletu brakuje jeszcze artykułu o sektach MLM, które też zbierają swoje żniwo 😀

  4. Tu (u-nasz-w swirowku.blog .onet.pl ) Ja ta nigdy nie chciałem być kimś innym niż jestem, dlatego tak dziwią mnie i obrzydzają te wszystkie gendery i pedały. A na kursach coachingowych byłem dwa razy. Oba Avonu. Porwała mnie wizja mojej grupy zapierdalająca za mnie po mieszkaniach i wciskającej to badziewie, ale kiedy pomyślałem sobie, że najpierw ja musiałbym chodzić po ludziach i wciskać im szajs w który sam ni chuja nie wierzę to wychodziło mi ,że każda babcia spuściłaby mnie po brzytwie jak świadka Jehowy. Tak więc pozostałem przy swojej heroinie i uczeniu dzieciaków angielskiego i biologii, co było moim życiowym powołaniem i z czym czułem się dobrze. Ale przyszedł w końcu taki czas, że musiałem się poddać praniu mózgu w gliwickiej „Familii” i w końcu wyczepiłem się z mojej, trwającej 16 lat ścieżki hery.
    I tylko dlatego dzisiaj mogę do was pisać i podziwiać rozkwit mojego ukochanego PiS -u. bo już od początku mojego flirtu z internetem walczyłem o białą rasę, wieszcząc zejście ze świata ostatniego białego człowieka za jakieś 100 lat, pod troskliwą opieką swojego czarnoskórego lekarza i muzułmańskiej pielęgniarki. I już 10 lat temu zaszczepiałem, na forach internetowych, rasizm i ksenofobię w rodakach, która to działalność wydaje teraz tak piękny plon. Bo to, że w Polsce nie ma ciapatych to moja zasługa, bo państwo bez nacjonalizmu jest w naszej części świata jest teraz kompletnym anachronizmem. Przecież Ukraińcy srali by nam na głowę, tak jak to do tej pory robili to Niemcy.
    Pozdrawiam Mirek

Submit a comment