Czemu nie być doradcą finansowym

Składnia dziwna, ale jak przystało na blog prawdziwych gwiazdorów, do współpracy zapraszamy także różne gwiazdy popkultury. Dzisiejszą notkę zatytułował nam sam Yoda. W ten oto sposób kupiliśmy też wszystkich zdziwaczałych fanów Star Wars, którzy wierzą, że Tatooine istnieje naprawdę, a raz do roku jeżdżą na różne śmieszne imprezy przebierając się w stary garnek pomalowany na czarno albo za takiego wielkiego, stękającego niedźwiedzia.

Ale dziś wbrew pozorom sprawa jest poważna. Ponieważ nie jesteśmy szczególnie lotni marketingowo i czytują nas głównie dzieciaki z dobrych domów odpuściliśmy sobie celowanie w target 40+, większość i tak wkrótce poumiera, więc z oczywistych względów nie jest to perspektywiczne. Otóż większość z was niebawem uda się na studia, być może do Warszawy, a wraz z początkiem edukacji na poziomie wyższym, zaczną się rozpaczliwe poszukiwania pracy. McDonald’s? KFC? Dworzec Centralny?

Phi, gorzej. Zostaniecie doradcami finansowymi!

To NIE jest doradca finansowy.
To NIE jest doradca finansowy.

Oczywiście z całym szacunkiem dla prawdziwych doradców finansowych. Taki studencki doradca finansowy to jednak dowód na to, jak wielka jest ludzka naiwność, jak wciskanie ludziom ściemy staje się opłacalne, że granice kantu praktycznie nigdy się nie kończą. To także dowód na to, że najlepszymi specjalistami od obrotu naszymi pieniędzmi są dziewiętnastoletnie dzieci, które w swoim życiu sprzedały co najwyżej starą bluzeczkę na allegro, a ich finansowy potencjał kręci co najwyżej Ukraińców.

To troszkę jak z sektami. Zagubione dziecię trafia do wielkiego miasta i potrzebuje pieniędzy, co jest potrzebą jak najbardziej naturalną, a chęć usamodzielnienia się zasługuje na szacunek. Mogło zawijać cheesy w Macu, mogło ścierać sos z kebabów na ulicy, mogło dawać dupy ogłaszając się w internecie (za zresztą bardzo przyzwoite kwoty, na blogu nie da się tyle zarobić), ale nie! Postanowiło zostać sobie panem doradcą finansowym, co ma garnitur na kredyt (albo z bierzmowania), jeden krawat w szafie i laptopa w planach, ale to właśnie od niego zależeć będzie twoja przyszłość.

Nie, nie, Pan Leszek też nie jest doradcą finansowym.
Nie, nie, Pan Leszek też nie jest doradcą finansowym.

Finansowe sekty studenckich doradców finansowych zaczynają od porządnych prań mózgu, które nazywają programami szkoleniowymi. To właśnie tam uczą ich przebiegłych sztuczek promowania produktu, dostosowywania contentu do targetu, konstruowania lepszej wizji przyszłości i realizowania jej. Zresztą dokładnie takiej samej, jakiej uczą sprzedawców odkurzaczy i nowoczesnych lepiaczy pierogów.

Zgodnie z taką nauką, choć nie chcemy wiedzieć jak im jest to przedstawiane, doradcy finansowi mają być tak wkurwiający, jak tylko się da. Zapytają ile zarabiasz (jeśli powiesz, że więcej niż 2000 zł to możesz od takiego doradcy usłyszeć pełne podziwu „o kurwa!”), ile zarabia twój ojciec, matka, żona, dziecko, kochanka, ksiądz, pies, kot, sąsiadka, siostra sąsiadki (ok, ten fragment pominiemy). Następnie będą się starali udowodnić, że wiedzą lepiej czego ci potrzeba, zaś cała rozmowa będzie polegała na schemacie:

– A więc tu mam dla pana niezwykły plan oszczędnościowy na 10 lat. Co miesiąc trzeba płacić 500 zł, jednak ten pieniądz pracuje i po 10 latach wypłaci pan gotówkę z 250 złotymi pewnego zysku na każdy miesiąc.

– Super, wchodzę w to.

– Ale nie to dla pana przygotowałem!

I tak kilka kolejnych propozycji, z czego połowa – damy sobie głowy uciąć – zaczerpnięta była rodem z Gwiezdnych Wojen, aż w końcu delikwent przedstawi jakieś wyjątkowe gówno. I to właśnie jest hitowa oferta. A najlepsze na koniec. Kiedy odmówisz i podziękujesz. Usłyszysz:

– Ale dlaczego nie ? Proszę mi podać trzy powody, dla których nie interesuje pana nasza oferta?!

– Dobrze, a więc nie chciałem zobowiązywać się na dłużej niż 10 lat, a za 50 lat to ja najpewniej pierdolnę na zawał przy takim trybie życia. Po drugie, nie odpowiada mi miesięczna rata będąca trzykrotnością moich zarobków, a po trzecie – do kurwy nędzy – Burkina Faso wcale nie wydaje mi się stabilnym rynkiem do inwestycji.

– Dobrze, ma pan rację. Ale dlaczego nie ? Proszę mi podać kolejne trzy powody, dla których nie interesuje pana nasza oferta?!

Milton Friedman zbyt urodziwy nie był i zapewne dlatego NIE był doradcą finansowym.
Milton Friedman zbyt urodziwy nie był i zapewne dlatego NIE był doradcą finansowym.

Taki adept „doradztwa finansowego” jest zafascynowany swoją pracą przez pierwsze dwa tygodnie. Perspektywy są w końcu obiecujące. Wystarczy namawiać coraz więcej osób, a już po trzydziestce będzie mógł przejść na emeryturę (po co w ogóle mi studia?! – zdaje się pytać). Kolejne dwa tygodnie to okres poczucia obowiązku i zobowiązania wobec przełożonego, który przeważnie swe nikłe wyniki finansowe nadrabiał  głębokim gardłem w gabinecie prezesa. Ostatecznie po miesiącu „doradca finansowy” zdaje sobie sprawę, że właśnie go wyruchali, niemniej jednak bogate w jedną,  jakże prestiżową, pozycję CV wysyła do sieci McDonald’s.

Po co więc istnieje takie doradztwo finansowe? Żeby uprzykrzać życie uczciwie pracującym ludziom, którzy wiedzą skąd bierze się pieniądze. Firmy zatrudniające tego typu osoby wcale nie wierzą w ich (jak to twierdzą) niezwykle rozwinięte zdolności komunikacyjne i oko do inwestycji. Liczą po prostu na to, że ich znajomi zlitują się nad nieudacznikami i wpadną w kajdany chujowych, często sponsorowanych przez konkretną firmę, inwestycji. Nie dajcie się zrobić w balona.

W Waszej drodze do niesamowitości,

załoga  JakŻyć!

A oto typowy DORADCA FINANSOWY (z mamą, bo koniecznie też chciała pojawić się na JŻ)
A oto typowy DORADCA FINANSOWY (z mamą, bo koniecznie też chciała pojawić się na JŻ)

0 Comments

  1. Myślałem, że walnę na zawał ze śmiechu jak przeczytałem schemat rozmowy. O załogo, kiedyś przyprawicie mnie o zawał serca.

  2. Ładnie się z tym wpasowaliście w czasie, bo parę dni temu koleżanka mi opowiadała o swoich zarobionych milionach w kitu wciskaniu.

  3. No to prawie moja historia 🙂 Ja skapowałem się po 2 dniach na czym ten pic polega. Chcesz być doradca inwestycyjnym to zdaj 3 częściowy egzamin państwowy który odbywa się 2 raz do roku. Przystępuje do niego po 100-200 osób zdaje 5.

    Na swoim blogu opisałem firmę Capital Partners a.s. – czeskich złodziei i naciągaczy.

  4. do tego zacnego grona można zaliczyć jeszcze firmę bez wizji czyli „novision” oraz „efekt”
    gorąco niepolecam….

  5. tak samo naciaga i robi firma OVB Allfinance.. Nie dajcie sie przez nich naciągnąc…

    Były „doradca finansowy”

  6. Haha, mistrzowskie jak zwykle 😀 Utwierdzacie mnie w przekonaniu, że to wyzyskiwacze są sami ;P a najbardziej wyruchany oczywiście jest typowy doradca 😀

  7. Dziękuję za notkę dedykowaną mi!!! Choć smutno mi, że nie powiedziałeś mi o jej publikacji, JEBANA SZMATO. Dzięki opatrzności nie jestem doradcą finansowym 😉

  8. To nie jest żadne Doradztwo tylko typowa akwizycja ubezpieczeniowo-inwestycyjna. Do tego bardzo nachalna i niewdzięczna. Obiecywali mi zarobki rzędu 50 000,00 zł/m po pierwszych 5 latach latach pracy w tej wspanialej prestiżowej firmie, zarabiałem prawie 500 zł/m, ale szef mi niestrudzenie powtarzał, że trzeba walczyć do końca. Jeszcze raz miałem obdzwonić wszystkich co mi odmówili, wiec odszedłem.

    Nie dajcie się zwieść tym co szefowie mówią, by odnieść sukces w tym zawodzie trzeba mieć co najmniej 40 lat, wywodzić się z bogatego środowiska i być tam autorytetem. Bez tego możecie zapomnieć o karierze doradcy.

    Były Doradca.

  9. Jak “produkuje się” agentów i doradców finansowych.
    kwiecień 15th, 2008 Jan Strybyszewski Posted in Bez kategorii |

    Jest sobie firma X którą reprezentuje pewien “doradca”, ów doradca proponuje nam cudowny świat, w którym zarobimy krocie. Na początku rozmowy usłyszymy o “powiększaniu swoich zasobów i wolności finansowej … i wszystkiego dowiemy się na szkoleniu”. Szkolenie to wyjazdowe dwa dni za 350zł. Tak to pierwszy krok do wdepnięcia w grono kultowego MLM (Multi Level Marketing) i zostania agentem naciągaczem, bo inaczej tego nazwać, niestety nie można.

    A jak rośnie sprzedaż owej firmy … a to niespodzianka większość klientów to członkowie tego MLMa i ich rodziny. Schemat działania jest prosty. Nasz napalony chętny na agenta jedzie na dwudniowe szkolenie za bagatela 350zł. Tam jest odpowiednio “prany”. Na dzień dobry dowie sie ,że jego emerytura to 30% wynagrodzenia. Potem Pani/Pan dyrektor pokażą wam slajdy na “godzinie motywacyjnej” jak zbudować drzewko MLMowe, by Ci na dole pracowali na twoje konto i jak potem bez wysiłku dostaniesz co miesiąc > 10tys zł. Następnie pokażą ci ścieżkę kariery od pucybuta do milionera i dyrektora regionu, a na koniec dnia uroczyste awanse innych “agentów” jak w gali gwiazd. To znany trick psychologiczny byś uwierzył, że kasa bez wysiłku jest tuż tuż. Następnego dnia każdy z adeptów odpowie sobie na pytanie jak mógłby nie chcieć takiego cudownego planu inwestycyjnego (w tym wypadku Skandii).

    Napompowany sloganami i pełen energii młody chętny na agenta człowiek, dowie się, i to już następnego dnia iż ma 7 dni na podpisanie pierwszej umowy. Hmm ale nasz młody adept nie ma zielonego pojęcia o produktach, nie potrafi się poruszać na rynku, ale nie szkodzi – umowę można podpisać ze sobą albo z mamą czy tatą. Wprowadzający czyli “lider drzewka” zwany przez nas “drzewkowym” w którego maszyny wkręcił się nasz biedak, nawet zachwala, kupisz produkt będziesz wiedział o nim więcej. Ale to za mało, jedna umowa phii, nasz “drzewkowy” proponuje a właściwie naciska psychologicznie na “szybki awans” czyli dwie umowy z opłaconą składka roczna (minimum składka 2400zł). Czas zapisać więc mamusie albo kogoś z rodziny, ale hola hola drzewkowy ma lepszą propozycję “klub złotej siódemki” gdy przyniesie 3 umowy. A firma już sie cieszy, umowy mają już nasz “agent” oraz “mama i tata”. Kto dostaje prowizje za pierwszą umowę pisać chyba nie muszę, bo to jasne ,że nasz drzewkowy. Nasz młody bohater nie jest przecież agentem a znajomość produktów a po co ? Sprzedaż, Sprzedaż, Sprzedaż.

    Skoro nasz “młody agent” nic nie zarobił czas przestawić mu propozycję, znajdź i zabierz na “szkolenie” 3 osoby które będą pracować dla Ciebie. A teraz zacytujmy byłego drzewkowego ze skrupułami moralnymi:

    “nasz adept nie ma przecież jeszcze licencji, wiedzę również ma raczej skromną, a zabiera już nowych ludzi, których będzie kształcił na swoje podobieństwo (a oni kolejnych). Pół biedy jeszcze, jeżeli jego opiekun albo opiekun jego opiekuna ma licencję, i chodzi z tymże ‘adeptem’ na spotkania sprzedażowe – z reguły niestety tak nie jest. ‘Adept’ chodzi na sprzedaż sam – robi to nielegalnie, nie zna tego, co sprzedaje, nie zna specyfiki rynku – ogólnie chodzi jak dziecko we mgle i zazwyczaj opowiada klientom pierdoły. I taki niedoinformowany człowiek bez licencji bierze kolejnych ludzi, i cykl się powtarza.

    A teraz jak kręci się ten biznes dalej, każdy taki nielegalny jeszcze agent zabiera się za umowy “których nie może podpisać” i zbiera punkty np za umowę 30 letnią na 5tys złotych rocznie składki, dostanie 50 pkt, będąc szeregowym AKZ dostaniemy około 35zł za punkt.

    Nasz bohater rejestruje działalność oraz “zdaje” egzamin. Zdaje egzamin to jednak taki eufemizm. Jeśli ktoś myli ,że egzamin na agenta ubezpieczeniowego w jakikolwiek sposób weryfikuje wiedzę czy umiejętności, to niech pozbawi sie już tej naiwności. Egzamin to fikcja skoro robią je same firmy, których przecież celem nie jest dobry agent, a sprzedaż za wszelką cenę. I nawet KNF dyskretnie to przyznaje. Nasz młody agent dowiaduje sie chwilę później, że całe jego drzewko nie jest jego własnością gdyż on nie był legalnym agentem, drzewko wypracowane przez naszego małego bohatera trafią więc do drzewkowego wyżej, a on musi zaczynać budowę od zera.

    Oprócz punktów musimy wciągać do gry “swoje drzewko” i musimy zacząć je budować. Bez tego pozostajemy szeregowcem na zawsze z marna prowizją. Budowa drzewka to nieodłączny napęd tego biznesu. I tak by zostać kierownikiem musimy znaleźć trzy osoby w naszym drzewku, z opłaconym “szybkim awansem” czyli dwoma umowami opłaconymi na rok z góry w pierwszym miesiącu , oraz zebrać 500pkt. Potem jedziemy na szkolenie dla “managerów” gdzie pooglądać można autka dyrektorów regionalnych czy uścisnąć dłoń prezesa. Oprócz tego kolejna papka “pralnia”. Po zebraniu 1500pkt kolejne szkolenie i kolejne frazesy znane wszystkim, którzy mieli kontakt z dowolnymi MLMami w dowolnej branży, ulubieńcy to Tracy, Kiyosaki i Trump czyli standard “technik sprzedaży” opierających sie na technice wciskania kitu, osobom mało asertywnym. Oprócz tego firemka prowadzi ogólnopolskie, dostępne dla wszystkich “pralnie mózgu” “Konferencja Finansowa” i “Forum Przedsiębiorczości”. Ale nie sugerujcie się nazwą “forum” to czysta propaganda i o żadnej wymianie poglądów nie ma mowy. Klaskanie, awanse w drabince drzewkowych i propaganda sukcesu tyle jest na tych szkoleniach.

    Przeraziliście się ? Ja też. A to tylko jeden z pośredników na rynku czy to Aegona czy Skandii czy jakichkolwiek innych planów inwestycyjnych, polis itd. I choć ludzie z branży wiedzą już zapewne o jakiej firmie mowa, to nie ma to znaczenia. Identyczne metody stosuje kilkanaście innych. Z naszych informacji wynika iż systemy prowizyjne kilku czołowych pośredników działających w ten sposób, zawierają ponad 10tys osób z tego około 20-25% posiada ważne licencje agenta ubezpieczeniowego. Reszta sprzedaje bez pozwoleń, cała umowę zawierają “niby agenci” (oczywiście pod umową znajdzie sie podpis któregoś drzewkowego z papierami inaczej umowę można by podważyć).

    Ci ludzie po dwóch dniach szkolenia czy nawet po kilku szkoleniach z których większość to nie prezentacje produktu a techniki sprzedaży, nie maja żadnej wiedzy merytorycznej a nazywanie się przez nich “doradcami finansowymi” nazwę okrutnym żartem, szczególnie iż cała ich oferta to jedynie program o najlepszej prowizji dla nich, w wersji regularnej lub jednorazowej wpłaty.

    Towarzystwom Ubezpieczeniowym też należy się wielki bat za dopuszczanie takich pośredników, widać nie zależy im na jakości tylko na “Sprzedaży, Sprzedaży, Sprzedaży” za wszelką cenę. Ale mam nadzieje, iż ostatnio gigantyczny spadek składek w UFK i chętnych na takie plany uzmysłowi wszystkim, iż “wciskanie” planów z cyrografami przez pseudo doradców agentów wyjdzie ubezpieczycielom bokiem i zawali ten rynek z hukiem. Czego zresztą wszystkim serdecznie życzę, czas skończyć z tym trzecim światem który funkcjonuje na tym rynku.

    Uprzedzając zarzuty nie ma ani słowa o jakości produktów jako takich (to temat na osobny artykuł) i bynajmniej nie wszyscy agenci to tacy przedstawieni w artykule. Jednak te prawdziwe perełki-agenci z wiedzą i praktyką, giną w tłumie nieuczciwych i niekompetentnych. A może środowisko agentów powinno samo dokonać zmian w swoim gronie

  10. Nie rozumiem podejścia w stylu”jak młody to gówno wie”,bardzo płytkie myślenie i w sam raz na starych pryków;) piszecie że trzeba meic 40 lat by do czegoś dojść,dziwne że w firmie której zacząłem prace 2 kierowników ma max 25 lat.

    Zastanawia mnie jedno,piszecie że wyłudzają,oszukują,kłamią,a w takim razie skoro oferuje klientowi możliwość refinansowania kredytu,robię co się da żeby KLIENT na tym wyszedł na plus,to co w tym złego?

    I faktycznie nie ma co proponować ludziom oszczędzania,niech wydają na bieżąco a za 20 lat zrozumieją że gówno mają,albo po co komu III filar,niech żyje jak w raju,za 1000zł,cud -miód i orzeszki.

    Zaborcze myślenie starych ludzi,ktoś CI oferuje coś dobrego-nie to nie możliwe,to jest jakiś oszust…

  11. Mody zgadzam sie z tobą.
    Nie kazdy doradca finansowy jest naciagaczem i oszustem!
    Sa w polsce prestizowe firmy zajmujące sie doradztwem finansowym.. ale nie sa to polskie firmy.

  12. Rozumiem, że trzeba oszczędzać, ale do prawdy nie potrafię zrozumieć, dlaczego doradcy od inwestycji tak zawzięcie gloryfikują fundusze parasolowe. Czy doradcy naprawdę nie potrafią zrozumieć, że te fundusze nie są dla wszystkich? Nie jest moim celem zniechęcanie do inwestowania. Ale nie podoba mi się ta gloryfikacja oszczędzania w funduszach. Nie wszystkich stać na wpłacanie regularnych składek. Wprawdzie te aktywa są finansowane z własnych środków, bo zakładam że nie zamierzacie finansować funduszy kredytem, więc są to własne pieniądze ale trzeba się liczyć z możliwością straty dużej części wpłaconego kapitału. Pozatym to są aktywa trwałe i nie służą do zapewnienia sobie płynności finansowej. To jest kasa na przyszłość. Nie można sobie tak ich wycofać jak ze zwykłej lokaty. Poza tym samo wpłacanie na kapitał podstawowy w funduszach moim zdaniem jest niewystarczające. Trzeba jeszcze odkładać na bezpiecznych rachunkach, lokatach rezerwy na pokrycie strat funduszu i ewentualne problemy w płaceniu składek. To teraz policzcie rentowność aktywów i zastanówcie się czy średnio 10% rocznie z funduszu jest opłacalne.

    Alternatywą mogą być zwykłe lokaty swobodne. Tu przynajmniej nie muszę się martwić, że nie będę miał pieniędzy na opłacanie składek. Tworzenie wymienionych wyżej rezerw jest zbędne (chociaż można tworzyć, to zależy od was). I niech nikt nie wmawia, że lepiej oszczędzać w funduszach, niż wydawać wszystko w sklepach. Ja nie wyobrażam sobie, abym przeznaczał pieniądze na oszczędzanie w fundusze, jednocześnie odmawiając sobie na codzienne potrzeby. Ta zaoszczędzona kasa ma być w każdej chwili do wypłaty. Bo co jak będzie większy planowany lub nieplanowany wydatek? Te fundusze są tylko dla ludzi z pewną, bardzo dobrze płatną pracą. Musi zostawać jeszcze dość duża kwota po opłaceniu składki na fundusz, aby nie ucierpiała na tym rodzina (między innymi na tworzenie wymienionych tutaj rezerw). To tyle.

  13. Nie jestem doradcą ale wiem, że nasze emerytury będą tak niskie, że wystarczą na postronek i można się wieszać w stodole. Co z tego, że opłacimy 1 i 2 filar jak nam rząd zje wszystko od tego się robi 3 filar. Wiecie dlaczego niemieccy dziadkowie przechodząc na emeryturę robią sobie wycieczki dookoła świata? Bo jak zaczęli zarabiać poutworzyli sobie trzecie filary i mają teraz na życie uchowane krocie, że mogą nabijać się z naszych rencistów i emerytów. W Polsce jest w chuj klintów, którzy tylko czekają, aż nadarzy się okazja. Klientów trzeba szukać takich, którzy są odpowiedzialni i mają olej w głowie a nie tylko kasę.
    Nie dość, że nasz rząd robi sobie szyderę z naszymi pieniędzmi to jeszcze będą nam odbierać emerytury tak, że potem nie zdziwmy się, że człowiek za prowadzenie działalności gospodarczej przez 45 lat dostanie ile, 320 zł? Kurwa mać! WTF?
    Doradztwo finansowe posiada umowy z firmami ubezpieczeniowymi a ich praca polega na tym, żeby działać na korzyść klienta i nie firmy i wcale nie zarabia na tym kliencie. Jemu płaci firma ubezpieczeniowa i to wcale niema wpływu czy doradca będzie wciskał taką czy taką ofertę ze względu na wynagrodzenie. Poza tym jak taki zwykły klient pójdzie prosto do firmy ubezpieczeniowej a nie do doradztwa może nie mieć dużego wyboru usług poza tym firmy ubezpieczeniowe preferują doradztwom inne umowy na jeszcze lepszych warunkach niż te co mają w zanadrzu bezpośrednio dla klienta. A czy człowiek młody (student) może pracować? Jasne, że tak! Do tego waszego 40 roku życia wyszkoli się tak, że taki koleś typu „Twój Stary” będzie mógł się schować. Dobrze jest zacząć pracować jako doradca finansowy JEŚLI wie się, że ma się do tego smykałkę, jest się kontaktowym, nie ma SŁOMIANEGO ZAPAŁU! Co to kurna za przykład, żeby jeśli się na starcie coś nie uda to od razu rezygnować? Idź już teraz zarejestrować się na bezrobocie większy pożytek zrobisz chociaż i na tym niewiele zyskasz bo mają eliminować bezrobocie. Amen.

  14. a z czego tutaj tworzyc 3 filar ? porownaj poziom zycia w polandii i za granica. Wg. wyliczen centrum im. adama smitha podatki w polsce to ok 83 % (sumujac wszystko to, co kradna z pensji, akcyze, ktora ma wplyw nie tylko na cene benzyny lecz na wszystkie towary, bo za cos trzeba je przeciez porozwozic, no i do tego vat), wiec z czego budowac 3 filar ?
    co do produktow oferowanych przez te ‚firmy’ to racja, refinansowanie kredytu moze miec sens w przypadkach, gdy stopy procentowe akurat znizkuja. szkopul w tym, ze taki mlodociany ‚doradca’ dostaje za tego typu produkty grosze. najwieksze prowizje sa za produkty inwestycyjne. tu zaczyna sie jazda. produkty oferowanie przez aegon czy skandie zawieraja pewna klauzule. chodzi o to, ze w momencie rezygnacji z dalszego lokowania przed uplywem bodajze 5 lat firma zatrzymuje 90% wplaconych do tej pory srodkow. po 5 latach jest to jedyne 80% i z kazdym rokiem spada. niby ok, kazdy wie co podpisuje, ale nie tak trudno dac sie zmanipulowac wizja duzych pieniedzy i latwego profitu. co to jest 200 zl miesiecznie skoro mozesz miec po 10 latach pol miliona ? jednak gdy sam sobie kupisz jednostki funduszy inwestycyjnych placisz niewielka oplate za zarzadzanie. tu czesta riposta – ale klient nie wie w co chce zainwestowac, my mu pomagamy. doprawdy? znam doradce z wieloletnim doswiadczeniem oferujacego jednostki funduszy akcyjnych, ktory nie wie w jaki sposob ustalana jest cena akcji na gieldzie. pulapka dla klienta, ale jest tez pulapka dla ‚doradcy’. sa generalnie 2 sposoby pobierania prowizji – miesiecznie od kazdej wplaty klienta lub calosc prowizji od razu. oczywiscie nie musze mowic, ktory jest zalecany. ‚miesiecznie nic nie dostaniesz, nie oplaca sie, lepiej brac calosc od razu’. gdy klient sie wycofa ‚doradca’ ma 24 godziny na zwrot pieniedzy. mozna wiec powiedziec, ze oni wszyscy siedza na minie.

    przykre w tym jest to, ze czesto sympatyczni ludzie daja sie zwiesc wizji latwej kasy i pozwalaja wyprac sobie mozgi. po kilku tygodniach ‚szkolen'(gdzie szkolacy nie rozumieja dzialania procentu skladanego poza przepisaniem wzoru jako dowod, ze ‚oplaca’ sie inwestowac regularnie) podatny adept staje sie nieznosnym, mlodym czlowiekiem sukcesu pod krawatem, z duzym zegarkiem na reku. nie znam ani jednego sympatycznego ‚doradcy’, natomiast znam sympatycznych ludzi, ktorzy po ‚szkoleniach’ zmienili sie nie do poznania.

  15. no dokladnie, zgadzam sie!:)

    Mody :
    Nie rozumiem podejścia w stylu”jak młody to gówno wie”,bardzo płytkie myślenie i w sam raz na starych pryków;) piszecie że trzeba meic 40 lat by do czegoś dojść,dziwne że w firmie której zacząłem prace 2 kierowników ma max 25 lat.
    Zastanawia mnie jedno,piszecie że wyłudzają,oszukują,kłamią,a w takim razie skoro oferuje klientowi możliwość refinansowania kredytu,robię co się da żeby KLIENT na tym wyszedł na plus,to co w tym złego?
    I faktycznie nie ma co proponować ludziom oszczędzania,niech wydają na bieżąco a za 20 lat zrozumieją że gówno mają,albo po co komu III filar,niech żyje jak w raju,za 1000zł,cud -miód i orzeszki.
    Zaborcze myślenie starych ludzi,ktoś CI oferuje coś dobrego-nie to nie możliwe,to jest jakiś oszust…

Submit a comment