Czy warto być rudym?

Jeśli facet mówi, że rudzielce są fajne, oznacza to tylko jedno – ogląda dużo za dużo pornografii. Tym prostym zdaniem, na dobry początek, nauczyliśmy was jak szybko zamknąć 90% potencjalnych hejterskich jap. Pozostałe 10% to Chirus, który słabość ma do rudych sześciolatek i do whiskey, lecz przy tym jamniku można mu wybaczyć.

To co ostatnio widzimy na ulicach to nie są rude kobiety tylko przeważnie przefarbowane blond seksbomby, którym znudziło się walczenie o prawa norek, na dodatek ileż można wpierdalać samą sałatę i tak oto solidaryzują się z menstruacją matki natury, ludźmi pokrzywdzonymi przez genetykę. Do tego grona obok seksbomb nieśmiało dołączają też dziewczyny z sektora informatycznego. Tutaj efekt nie jest tak dobry, ale i tu dostrzegamy pewien postęp, wszak wszystko jest lepsze od stylizacji na czarodziejkę z Merkurego.

(Dziś w muzycznym kąciku Atticus Fetch specjalnie dla Jak Żyć Poland S.A.)

Prawdziwych rudych, niestety w przeciwieństwie do cyganów, już prawie nie ma. W ciągu 100 lat gatunek rudych ludzi wyginie, ponieważ z chłopcami i tak nikt nie chciał się rozmnażać, a dziewczynki nie będą już potrzebne – do tego czasu zostaną zekranizowane wszystkie części Gry o Tron, a Zjednoczona Europa wchłonie Szkocję, Irlandię i ten ich niecodzienny sposób manifestowania antyangielskiej niepodległości na szczęście również stanie się zbędny.

Ludzi rudzie Rudzi ludzie lubią się pocieszać tym, że jest ich mało, ale za to zazwyczaj odgrywali ważne historyczne funkcje. I faktycznie – a to ktoś spalił Rzym, a to z kolei ktoś spalił Rzym…  W 2011 roku grupa amerykańskich naukowców postanowiła sprawdzić popularną plotkę, iż rudzi ludzie nie posiadają duszy. I rzeczywiście – naukowcy nie znaleźli u nich śladów duszy. Terytorialnie rudy kolor też jest bez większych sukcesów, no i – hej – Ruda Śląska.

Wredni, niegodni zaufania, brzydcy? Na naszym blogu regularnie ostrzegamy przed popadaniem w skrajność. Nie wszystko w rudych ludziach jest złe. Jakby nie patrzeć – to zawsze był ktoś, kto wychodził gorzej na zdjęciach klasowych,  kogo ostatniego wybierali do drużyny piłkarskiej, pomimo tego, że nie miałeś jednej nogi, albo kogo dzieci mniej lubiły i akceptowały, nawet jeśli byłeś dzieckiem posła Godsona.

Ale, ale. Należy uważać też w drugą stronę, więc gdybyście poczuli nagły przypływ jakiejś  kompletnie nieuzasadnionej sympatii do rudowłosych, nie wiemy, obniżyliby podatki, włączyli wam w końcu nowego newsfeeda na facebooku, Geri Halliwell odmłodniała o 20 lat i postanowiła spełnić jedno z podświadomych marzeń dzieciństwa, itp. zawsze starajcie się przypomnieć sobie dwa proste, elementarne w takich sytuacjach słowa – Kaja Paschalska.

Co ciekawe, większość naszych kolegów w swoistym manifeście zaczęła w praktyczny sposób wyznawać słuszną skądinąd zasadę, że lepiej jest wyłysieć niż być rudym.

Aaa
Miło, że pytacie. Pisząc tę notkę cofnęliśmy się do totalnych początków blogowania, jeszcze zanim Kominek nabrał ochotę na coś słodkiego, a szajsung zaczął produkować gówniane laptopy, które psują się jak zęby chorych na cukrzycę dzieci.

Pierwotnie zresztą Kuba napisał ją na serwetce w kawiarni, ale historia zna już takie przypadki i wiemy jak się to kończy. Przestraszyliśmy się, że notka okaże się wielkim sukcesem, prosząc błagając o więcej będą ją czytały mugolskie dzieci na całym świecie, żydowscy producenci zapłacą nam miliony dolarów za prawa do ekranizacji, a koniec końców w rolę któregoś z nas mógłby się wcielić

Rupert Grint
Rupert Grint

A tego zdzierżyć nie mogliśmy i bólu tego nie złagodziłaby nawet Emma Watson (bo jest chyba ruda, a na dodatek z wiekiem niebezpiecznie upodabnia się do Keiry Knightley).

Koniec końców jakoś dotarliśmy do zaprzyjaźnionej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, a tam do sesji uczyła się akurat nasza dobra koleżanka ze studiów, Ewa Farna (którą, swoją drogą nieco szanujemy, gdybyśmy my byli popularną polsko-czeską kinderrockową piosenkarką  do usranej śmierci za gruby hajs śpiewalibyśmy piosenki o Kreciku i Smoleńsku, mając w dupie całe to pierdolenie o paragrafach).

Wykorzystując moment nieuwagi (Kazik podrzucił jej kotlety mielone przywiezione w słoiku od mamy, prosto z Kielc) próbowaliśmy przepisać notkę na komputer. Niestety 1,5 sekundy później było już po kotletach, a Ewa zaprosiła nas na szybką wódkę, bo za godzinę wyjeżdżała na koncert aż do Zielonej Góry. Sytuację uratował Paczes, który przyniósł nam laptopa od siebie z korpo, niestety przy każdym uruchomieniu trzeba było recytować epitafium oddania prezesowi Ireneuszowi Dentonsowi, a sam komputer wydzielał nieprzyjemny zapach siarki jeśli tylko zdarzyło się go nam wyłączyć przed 23.00.

Katecheza #193: O ile Facebook nie kłamie, mamy około 2% rudych czytelników. To oznacza, że poprawiliśmy samopoczucie mniej więcej 98% naszych fanów. Wybaczcie, pokonała was statystyka. I piegi.

0 Comments

    • tak bajdełej mnie zawsze rozbraja, że ludzie wierzyli, że on naprawdę poszedł po to „coś słodkiego”

  1. Nie dość że jestem Ruda, to jeszcze głupia, nic nie rozumiem, więc może jestem Blondynką

  2. Ja też nic nie rozumiem. Jestem blondynką, czasem farbuję się na rudo bo ładnie podkreśla kolor moich oczów.

  3. Do czternastki lepiej być łysym, ale jak wyrosną rudej cycki i tyłek, język jej się wyostrzy przez czternaście lat odcinania, to okazuje się, że warto być rudym! Poza tym jesteśmy bezpieczni, człowiekowi bez duszy nie grozi opętanie. I z czystym sumieniem, możemy gardzić farbowanymi rudymi, właśnie za te nasze czternaście lat pożogi na podwórku!

  4. Niby w porządku, rudy jak to rudy, ale zamiast cycek – dzieci. Hejtuję!

  5. Tu (u-nsasz-w-swirowku.blog.onet.pl). A mi się rudzielce podobają. Jeśli chodzi o rudego mena to ja spotkałem – może tylko Sławka z mojej klasy licealnej. Był rudy, ale jego wszyscy lubili a na matematyce to nawet pozwalałem mu łaskawie siedzieć ze mną w ławce, bo był on geniuszem matematycznym wszechczasów. Nie dość, że dwa lata młodszy od reszty klasy, seplenił i jak na klasowej wyciecze wyseplenił do sprzedawczyni ‚poplose’ piwo to tylko machnęła na niego szmatą – tak gówniarsko wyglądał. Ale Sławek był tym geniuszem bezapelacyjnie, nie dość ze był mądrzejszy od naszego dr. Tutaja – który wykładał na Uj – ocie analizę matematyczną i to samo robił u nas w klasie MATEX – matematycznej eksperymentalnej -jedynej takiej tylko w Nowodworku – a więc całki różniczki, zasada pudełkowa Dirichleta, która matematycznie udowadnia, że nie można włożyć więcej przedmiotów niż mamy pudełek, której dowód zajmował dwie tablice, ze skrzydłami na lematy, drobnego pisma. A potem weź to człowieku wykuj na blachę, bo rozumem tego nie obejmiesz np. że dla każdego delta istnieje epsilon takie że iks minus delta, iks plus delta jest mniejsze niż epsilon To to jest akurat prawo na ciągłość funkcji, które wyrecytuję nawet obudzony z głębokiego snu. Ale Sławek był bardzo lubiany w klasie, bo jeździł często na olimpiady i konkursy matematyczne na których rozkładał konkurencję następująco; dublował drugie miejsce tzn. zdobywał dwa razy więcej punktów niż ten kto był drugi i np. zdobywał przy okazji więcej punktów niż cała drużyna Austriacka. W czym był profit dla nas? Otóż kiedy Sławek przyjeżdżał opromieniony glorią chwały – to my wypychaliśmy go żeby pogadał z Tutajem na temat zadań na kolejnej olimpiadzie, czy zawodach. On wtedy szedł do tablicy i gadał sobie z nauczycielem, a my wtedy mieliśmy spokój z pytaniem i mogliśmy sobie pogadać, zamiast drżeć przed tym kogo to tym razem wyrwie do odpowiedzi nasz młody Karol Marks – bo dr Tutaj był do niego podobny nieco. Ja kiedyś obserwowałem jak cynk z Tutajem sobie rozmawiali o zadaniach.
    – No to jak zrobiłeś zadanie numer cztery? – pyta Tutaj.
    – Wzorami Moivre’a – dopowiada Cynk.
    – Wzorami Moivre’a? -dziwi się Tutaj.
    – No (mi) od (iks) zaczyna pisać Sławek, na co Tutaj szybko ściera ręką napisany przez Sławka symbol. – Wiem wiem! – mówi.
    I to był jedyny rudzielec z jakim zetknął mnie los.
    Piękna kombatancka karta prawda. Nie muszę nikomu chyba dodawać, że Sławek jest profesorem matematyki na UJ – ocie, Choć katedrę miał zaraz po studiach, zanim jeszcze obronił doktorat. Taki to był z niego diament.
    Co do żeńskich rudzielców to mam w pamięci jedynie archetyp rudzielca -czyli Pipi Langstrumpf, która też była niezwykła bo potrafiła podnieść konia, miała zajebiste stojące warkoczyki i piegi.
    Tak że to tyle na ile dotknęli mnie w życiu luzie rudzi. Więcej nikogo nie pamiętam, albo wypieram ich z pamięci.

  6. Pierwszy raz nie mogłam się skupić na tekście, gdyż Tim Minchin wygrał moją uwagę. Pozdrawiam, farbowana na rudo blondynka.

  7. Cokolwiek powiemy złego o rudych nic nie zmieni ich największej zasługi: są najlepszymi bohaterami dowcipów!

    – Dokąd idziesz synu?
    – Na randkę.
    – To miło. Pamiętasz żeby założyć… wiesz co…
    – Co?
    – Wiesz co…
    – Prezerwatywę?
    – Czapkę, ty rudy idioto…

  8. Po abdykacji BXVI Kk ma wielką szansę, aby zainaugurować nowe otwarcie w swojej historii. Cały świat wie jakie powody tak wstrząsnęły Benedyktem, że zrezygnował. Gdyby Kk był zdrową instytucją pewnie nigdy nie przyszłoby mu do głowy rezygnacja. Siedzieć na tronie i reprezentować coś co ludzie podziwialiby i wielbili, toż to sama słodycz. Czy Kościół skorzysta z szansy, czy są tam ludzie zdolni do refleksji – wątpię. Skostniała struktura hierarchiczna doprowadza do tego, że aby dochrapać się pozycji trzeba niestety być posłusznym narzuconym kierunkom. A kierunek jest niestety taki, że w wielu miejscach zaprzecza ewangelii i naukom Chrystusa. Nie ma tam miejsca na własną inwencję i myśl. A jeżeli już komuś się coś wyrwie, natychmiast zostaje skarcony. Na naszym polskim podwórku spotkało to niedawno np ks Adama Bonieckiego. Krytykowani są bardzo i inni odważni księża, o. Wiśniewski, ks. Lemański. Tak więc wszyscy biskupi, kardynałowie reprezentują tę samą mentalność. Tak więc przyszły papież będzie wybierany spośród kardynałów, którzy dochrapali się swojego miejsca w kościelnej hierarchii dzięki temu, że byli posłuszni upadłej moralnie dyktaturze. Niestety sprzyjał temu również abdykujący papież. Wystarczy popatrzeć na nasz skład episkopatu. Kogo tam znajdujemy? Od abp Sławoja Głódzia, którego cera to wzorzec miłośnika napojów wysokoprocentowych, po aroganta, krętacza i chama Tadeusza Pironka. To ludzie hołdujący doktrynie materializmu, mierni myślicie, prostacy traktujący wiernych głownie do spełniania wizji ich marzeń o bogactwie. Czy ktoś zastanawiał się kiedyś nad tym, dlaczego nie awansują w hierarchii tacy ludzie kościoła jak ks Adam Boniecki? Dlaczego nie awansował, nieżyjący już ks Józef Tischner? Dlaczego nie awansuje wielu mądrych i wykształconych ludzi kościoła, którzy reprezentują inny niż skostniały produkt myśli tępych i prymitywnych bossów kościelnych? Boją się, że ich świat oblany zlotem i dostatnie życie legnie w gruzach. Bo tak dobrze im jest.

  9. Porno, porno i duszno… A serial „Prison Breake” i Sarah Wayne Callies?

  10. NO WAY.
    Ani Jessica, ani Rachel, ani tym bardziej Scottie nigdy nie będzie lepsza od Donny Paulsen!

Submit a comment