Dislike button czyli jak zarżnąć Facebooka?

Mark Zuckerberg już w sumie oficjalnie ogłosił, że The Walking Dead realizujący się na południu Europy i towarzyszący temu umiarkowany entuzjazm ludów względnie (bo Niemcy) cywilizowanych spowodowały, że na Facebooka trafi „dislike button”.

A przecież „Nie lubię tego” będzie końcem Facebooka jaki znamy, największej znanej ludzkości kopalni społecznej akceptacji.

Parę lat temu uważaliśmy media społecznościowe za najlepszy wynalazek ludzkości, można było uchodzić za duszę towarzystwa nie wychodząc z łóżka. Lata minęły, a my nie bawimy się już tak świetnie w sieci. Prawdę powiedziawszy wypadamy wręcz trochę z tego internetowego obiegu, nie wiemy co to jest ten cały Snapchat, na Tinderze zupełnie nam się nie wiedzie (ale są też dobre strony, rozpoczęliśmy dzięki temu pracę nad notką „Czy bycie zbyt ładnym sprawia, że życie utrudnia nawiązywanie relacji w internecie?”). Znajomy dziennikarz Pulsu Biznesu zastanawiał się kiedyś jak wyglądałby Twitter dla idiotów, więc podesłaliśmy mu link do Instagrama…

chociaż nawet instagram miewa swoje momenty
chociaż nawet instagram miewa swoje momenty

Czasem wkurza nas już nawet Facebook, jedną z ostatnich rzeczy jakie sobie tutaj cenimy (poza Messengerem) jest fanpage Stare zdjęcia polskich celebrytów są dość ciekawe dyskusje na tematy społeczne – i to też raczej takie na prywatnych grupach czy profilach, a nie na przykład w komentarzach u Jarka Kuźniara, bo tam się zaraz wpierdala coraz tłumniejsza niestety w internecie Polska B (Polska B to stan umysłu, nie portfela) i się zaczyna, że ktoś tam zmienił samochód „a ja od 40 lat nie mogę znaleźć pracy, choć pierwszorzędny ze mnie ludwisarz”, a w ogóle to wszyscy żydy. Fanpage do 10 000 fanów jest ok, potem zaczyna żyć własnym życiem, sami już czasem z przerażeniem patrzymy kto komentuje nasze wpisy na Facebooku, a przecież przez długie lata szczyciliśmy się tym, że udało nam się w ramach Jak Żyć zgromadzić inteligencki elektorat zdrowego rozsądku (i Mirka).

W 2009 miałeś na Facebooku 30 osób na krzyż, z czego połowa i tak pierdoliła tylko po hiszpańsku, bo z Erazmusa. To znaczy to byli Polacy, ale po Erazmusie, więc jeszcze rok po powrocie do Polski czuli się w obowiązku relacjonować korek w autobusie w narzeczu Pepa Guardioli.

Jak ktoś się nie interesuje to Pep Guardiola to ten koleś co uciekł z tonącej Barcelony, a potem rozwalił Bayern Monachium
Jak ktoś się nie interesuje to Pep Guardiola to ten koleś co uciekł z tonącej Barcelony, a potem rozwalił Bayern Monachium

Dziś? Jedna wielka pogoń za byciem akceptowanym. Zdjęcia z kamerki internetowej, samojebki w lustrze, w obu wypadkach widać, że udało się coś wybrać dopiero w 42 podejściu. 80 ujęć twojego obiadu. Come on, to zbyt proste, to nawet nie prowokuje dyskusji, pod którą dałoby się jakoś zakamuflować żądzę lajków.  Kilku żartownisiów wklejających 3 piosenki Braci Figo Fago i Popka, którzy pod pretekstem żartu starają się ukryć plebejski gust muzyczny.

Zaraz po nich dwie dziewczyny, które podświadomie czują się niewarte  swojego chłopaka, więc uprawiają photobombing w postaci wspólnej selfie  (przyjrzyjcie się jego minie) w regularnych odstępach co 37 minut. W ten sposób psychologicznie go zniewalają. To nie jest nasz pomysł ani nawet żart, mamy 300 stron badań ze Stanfordu na ten temat. Kobiety rzeczywiście bardziej łakną tej facebookowej popularności, ale i facetom się zdarza. Szczególnie jeśli w tle pojawia się – jakżeby inaczej – kobieta, a już najlepiej: zawód miłosny. W różnych środowiskach tacy mężczyźni określani są na różne sposoby, w naszym otoczeniu dominuje przede wszystkim nazwa własna „Boże, co za pizda”. U faceta nie są to ostentacyjne statusy, tylko na przykład hurtowe lajkowanie fanpage’y typu „Kurwy niewdzięcznice” czy artykułów „po czym rozpoznać, że nie była ciebie warta”.

Nie można też zapomnieć o sukcesach zawodowych. Pół roku temu taki nasz daleki ziomek awansował na senior associate w Dentonsie i najwyraźniej to była duża sprawa, bo przed kilkoma dniami widzieliśmy jak na Facebooku pisał, że chciałby dołączyć do jakiegoś zamkniętego i tajnego klubu dla ludzi biznesu i czy ktoś mógłby go w takie kręgi wprowadzić. A jeszcze wcześniej przez pół roku oznaczał się regularnie co dwa tygodnie, że imprezuje z Dobrusią z Baru i skończył z tym dopiero jak przestał nadążać z odpisywaniem ludziom na pytania kto to jest.

No siemka
No siemka

Tutaj pewnie czytelników z Polski B trochę rozczarujemy, ale starsi stażem na pewno zrozumieją. Bo wiecie co? Zupełnie nam taka postawa na Facebooku nie przeszkadza. Gówno nas obchodzą, ale zupełnie nam nie przeszkadzają te zdjęcia obleśnych, zaślinionych dzieci naszych znajomych i podobają nam się ich wesołe zdjęcia z wakacji, lubimy (najbardziej!) nawet jak zaczyna im z butów wychodzić słoma, bo wtedy bierzemy pomysły na nowe notki – trochę nudzą nas zdjęcia z restauracji, serduszko na kawie i sushi przestały budzić sensację w połowie 2009, ale przeginających po prostu sobie ukrywamy. Zawsze chętnie damy lajka nowemu profilowemu, a jak dziewczyna jest brzydka to nawet chętniej, bo ona tego jeszcze bardziej potrzebuje (to ostatnie zdanie jest tak pedalskie, jak gdybyśmy żywcem wyrwali je z dowolnej książki Kominka, niezależnie czy akurat pisał o miłości czy o złomowaniu lawet).

No w każdym razie – to w sumie fajna rzecz, że takim gównem jak jedno kliknięcie można komuś poprawić humor nawet na cały dzień. Nie żebyśmy szczególnie się przejmowali waszym szczęściem, ale te wywody, których sama Matka Teresa by się nie powstydziła, mimo wszystko zmierzają w konkretnym kierunku.

(To była przerwa na Bollywood znienacka. Tego się nie spodziewaliście, co?)

I w tym momencie na scenie pojawia się Mark Zuckerberg, który najwyraźniej nie zna ludzkości, a w szczególności Polaków, i chce wpierdolić gdzieś w to wszystko dislike’a bo gdzieś tam jakiś kretyn z Polski C obraża jakiegoś syryjskiego Pudziana, który spierdala przez pół Europy zamiast walczyć o swój kraj jak mężczyzna. Najpierw fanpage zamienią się w regularną dislike’ową walkę lewicy z prawicą, Androida z iOS, Realu z Barceloną, BMW z Audi. Pewnego dnia ktoś nie wytrzyma i pryszczata gruba Baśka dostanie w końcu pierwszego dislike’a pod swoim wyretuszowanym selfie w lustrze, przy następnym tłum już się nie będzie pierdolić. Baśka zamknie się w sobie, a za rok od teraz na Facebooku będą pisały już tylko powiadomienia z gier, Beata Kempa i Stefan Niesiołowski.

Katecheza #452: Patrzcie uważnie, rudy właśnie podpalił Facebooka.

9 Comments

  1. Panowie, mamy rok 2015, Jason Kominek jest już od dawna passe, teraz wszystkie „wrażliwe”, „uczuciowe”, niekochane, pijące piwo-z-sokiem mentalne grażyny i proto-grażyny przerzuciły się na pokolenie ikea. Uprzedzam, poziom raka jest tam taki, że nawet nie próbujcie tam zaglądać o ile nie macie kumpla onkologa który wisi wam przysługę.

    • Oooo tak. Pokolenie Ikea odmóżdża, polecam wszystkimi swoimi kończynami.

  2. własnie… bo człowiek który wie jak żyć nie będzie dislike’ował zdjęć swoich znajomych, nawet debilnych. Z drugiej strony, jak ktoś gdzieś coś wrzucił i zbierało to 24284247268274 lajków, to nie ma opcji, żeby tego wszystkim na tablicach nie pokazało. Więc teraz w drugą stronę: jak ktoś wrzuci coś budzącego negatywne reakcje, to będzie 82482989284982427 niepolubień i znowu będzie pokazywało „xyz nie lubi zdjęcia użytkownika qwerty”. Także niekoniecznie to zły krok, bo facebook będzie dalej przyciągać ludzką uwagę, ale nie tylko dla pozytywnych wrażeń.

  3. Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl) O fejsbuku to napiszę szczerze, że jest to pedalska zabawka. A to z tego powodu, że 2 listopada dostałem bana na miesiąc! i za co, za to że napisałem, prawdę, a mianowicie leciało to tak: „Czy wiecie, że rząd polski będzie od tego miesiąca wypłacać 100 euro żydom, którzy przeżyli eksterminację NIEMIECKĄ. A każdy sprawiedliwy wśród narodów – czyli każdy Polak za ratowanie Żydów dostał po drzewku w instytucie Yad Washem. To taka żydowska natura – że pieniądze umieją tylko pod siebie zgarniać”.
    I tu się pachołki Zuckerberga z Irlandii wkurwili i dali mi aż miesiąc bana, bo się na w tej grupie „Serce po prawej” zaszył jakiś pejsaty i donosi.
    No i widzicie jacy ci Żydzi naprawdę są słodcy – zabili mnie jak Chrystusa -za prawdę.
    Pozdrawiam Mirek

  4. I co wydygaliście przed Żydami i nie będziecie edytować tej notki?
    Pozdrawiam Mirek

Submit a comment