Jak być lewakiem w Polsce?

Kim są lewacy? Lewacy to tacy ludzie, którzy widząc jak wiele problemów z bezpieczeństwem, kulturą i przy ogólnym sceptycyzmie do wykonywania jakiejkolwiek pracy sprawiają imigranci z Bliskiego Wschodu krzyczą „powinniśmy ściągnąć tutaj jeszcze ich kilka milionów”, a jednocześnie chcą zakazania na całym świecie Kinder Niespodzianki, ponieważ w 1994 roku jakiś sześcioletni niemiecki grubasek z rozpędu zjadł też to plastikowe żółte jajko.   

Lewica nieodłącznie kojarzy nam się ze słowem tolerancja. Kiedy wprowadzano je do powszechnego słownika na przełomie lat 70-tych i 80-tych znaczyło to mniej więcej tyle „Jesteś wegetarianinem? Ale to pojebane. Haha, nie bój się, nie chowaj się za tym grejpfrutem, przecież ci za to nie wpierdolę!„. W XXI wieku środowiska lewicowe pod pojęciem tolerancji sprzedają nam już tak naprawdę akceptację, gdy w zasadzie o swoich poglądach nie można już swobodnie mówić, a coraz częściej nawet swobodnie myśleć. W tym tempie, za 20 lat od dziś pod słowem tolerancja będą rozumieli aprobatę: „Tu jest mydło, tu jest moja dupa, jestem z ciebie taki dumny, jedziesz*.”

*Nic nie mamy do gejów, naprawdę. Ale środowiska lewicowe muszą zrozumieć, że to tylko ludzie.

Innym lewicowym kretynizmem na skalę globalną są parytety. Wyobraźcie sobie, że zostajemy zmuszeni, by w ramach równouprawnienia wywalić na zbity pysk z Jak Żyć Kazika, a na jego miejsce przyjąć jakąś pindyryndę. Sprawdzony dream team zostałby rozbity, a przecież powszechnie wiadomo, źe kobiety nie potrafią pisać blogów, na których nie pojawiają się ich zdjęcia. Dokooptowaliby nam na chama jakąś Kazimierę Szczukę, już nigdy więcej na blogu nie pojawiłaby się wzmianka o wódce, za to z dotychczasowych 112 notek Kuba przez 2 tygodnie musiałby usuwać literki „r”.

lewak
Sytuacja kobiet w Polsce według programu dowolnej lewicowej partii

W odróżnieniu od feministek my wierzymy w kobiety i uważamy, że jeśli są dobre to same sobie ze wszystkim świetnie poradzą.

Znamy się od lat, dobrze wiecie, że to nie ideologie tylko radykalizm są dla nas problemem. Radykałowie prawicowi mówią nam co mamy robić, radykałowie lewicowi dyktują nam co mamy myśleć, a na dodatek na realizację tych swoich fanaberii chcą nas okradać z 3/4 pensji. Już za kilka dni jedni i drudzy będą próbowali dostać się do Sejmu.

My szanujemy Leszka Millera. Zbudować partię, o której wszyscy wiedzą, że jest złożona niemal wyłącznie z byłych kapusiów, donosicieli i lachociągów Stalina, a pomimo to obecną w Sejmie od 25 lat to nie lada wyczyn. Podobało nam się jak pod płaszczykiem lewicowej wrażliwości obniżał podatki i przyjmował w ośrodku w Starych Kiejkutach uchodźców na długo, zanim pomyślała o tym Angela Merkel. Niestety, idzie nowe. Kiedy zaglądamy w nieskażone myślą oczy Krzysztofa Gawkowskiego czy Piotra Guziała (chwilowo bez partii i bez dzielnicy) to widzimy tam potencjał co najwyżej na drugoplanowe postaci kolejnej części Shreka. Nie wolno natomiast uogólniać i trzeba pamiętać, że nawet w SLD, raz na 10 000 członków, trafiają się porządni i wartościowi ludzie – szacunek Pani Poseł.

Martwi nas natomiast Barbara Nowacka, gdyż pod tym przesympatycznym wizerunkiem Matki Boskiej Palikotowskiej kryje się Magda Środa w swoim najgorszym możliwym wydaniu, wizja świata jako jednego wielkiego squatu, obdzieranie ze skóry mięsożerców, tęskne wzdychanie za Che Guevarą, zabieranie rodzicom dzieci, bo nie wiedzą jak je wychowywać w duchu Europy XXI wieku, palenie kościołów w ramach świeckiego państwa rozdającego równocześnie granty na meczety czy wreszcie palenie staników przez walczące o poważne traktowanie kobiety, przy jednoczesnym imporcie burek i hidżabów na poziomie 2 milionów rocznie.

lib

Wszystkie te dyrdymały mają wprawdzie jakieś 10% społecznego poparcia, ale miałby się na nie zrzucać cały naród w jeszcze wyższych podatkach. Polskie emerytki wdychają gaz żeby się znieczulić, bo nie stać ich na aspirynę, ale na pewno chętnie dorzucą jeszcze kilka procent na „pigułkę antykoncepcyjną w każdej parafii” finansowaną ze środków samorządu.  Pomimo zabiegów wizerunkowych Barbara Nowacka nie różni się wiele w radykalizmie od Antka Macierewicza, prezentuje bardzo niebezpieczny nurt bezrefleksyjnej lewicowej polityki europejskiej, która plus minus za dwa lata od dziś będzie na etapie strzelania sobie przez jej przedstawicieli od czasu do czasu w łeb, aby przypadkiem nie postawiono im zarzutu dyskryminacji samobójców.

Od 7 lat pół-żartem, pół-serio, przestrzegaliśmy przed bombą z opóźnionym zapłonem, która pewnego dnia wybuchnie w naszym społeczeństwie. Chodziło o ówczesnych studentów politologii, socjologii czy stosunków międzynarodowych, którzy dziś już skończyli studia i rozczarowani odkrywają, że umiejętność prawidłowego podpisania na mapie przynajmniej pięciu sąsiadujących z Polską państw za sprawą spisku kapitalistów nie zapewniła im żadnej solidnej pracy, a przez 5 lat ciężkiego nic nie robienia posiedli jedynie takie kwalifikacje, jakimi dysponuje średnio rozgarnięty widz 1 z 10 (albo zwykle i tego nie).

CLIw6IPWEAAv3jS

Z tego społecznego zniecierpliwienia młodych, niezdolnych i bezrobotnych narodziła się Partia Razem. Brak portretu Lenina w identyfikacjach graficznych partii wynika w zasadzie chyba tylko z tego, że ci ludzie nie posiadają ani jednej przydatnej umiejętności życiowej, którą dałoby się wycenić w pieniądzu, a więc tym samym nikt w sztabie nie zna zasad obsługi GIMP-a. Partia Razem firmuje swoją nazwą interesujące poglądy polityczne, szczególnie z punktu widzenia Karola Marksa, m.in. „podatek 800% dla każdego imperialisty, który zarabia więcej ode mnie”. Gdy czytamy program Partii Razem, to ten koleś zaczyna się przy nich wydawać dość racjonalny i nadal jeszcze umiarkowany w byciu karaluchem.

Innym wymiarem nurtu lewicowego są jeszcze m.in. nieudacznicy z Platformy Obywatelskiej oraz bogobojni socjaliści z Prawa i Sprawiedliwości. Mamy nadzieję, że daliśmy Wam jednak trochę do myślenia, gdybyście przypadkiem dziś podejmowali decyzję pod wpływem sympatycznego brodacza z telewizyjnej debaty, a jutro musieli nagle oddać swojego MacBooka rodzinie Żulewiczów, alkoholików-freelancerów, mieszkającej na pobliskim wysypisku albo nawet Pawłowi, absolwentowi turystyki na Wyższej Szkole Rapu i Filatelistyki w Poroninie, który od 8 lat nie może znaleźć pracy.

Katecheza #676: Nie chcemy, nie aspirujemy do tego, by mówić Wam na kogo powinniście głosować w nadchodzących wyborach, poza tym w odróżnieniu od nas, Wy pewnie w 2016 roku nie planujecie otwierać własnego banku.

A historii podatku liniowego i tak byście nie zrozumieli...
A historii podatku liniowego i tak byście nie zrozumieli…

8 Comments

  1. Dlaczego ani Kuba ani Kazik nie startują? Czy ten kraj nie byłby piękniejszy?

  2. Urok Zoidberga z partii razem jest taki że po wczorajszej debacie istnieje szansa ze ZLew nie przekroczy progu wyborczego.

  3. Sam nie wiem której lewicy bardziej nie lubie i bardziej się boję. Takiej „kawiorowej” jak Nowacka czy prawdziwych marksistów jak Zandberg. Zresztą sam Marks był znacznie mniej socjalistyczny niż taki Zandberg, w gruncie rzeczy uważał on kapitalizm za dobry system aczkolwiek z wadami, które nieuchronnie doprowadzą do „przeładowania” i rewolucji robotniczej. U Zandberga przynajmniej za ciemiężonych robią robotnicy czy uchodzcy czyli jak w klasycznym marksizmie. Wedlug kawiorowców pokroju Nowackiej najbardziej prześladowani są homoseksualiści, transseksualiści, zoofile a największy problem społeczny to niedostateczny dostęp do środków antykoncepcyjnych i seksistowskie dowcipy. Pamiętam jak Obama wygłaszał pochwały pod odresem koszykarza w zmierzchu kariery Jasona Collinsa jakieś 2 lata temu. Ktoś nie w temacie mógłby pomyśleć, że Collins wynalazł lek na AIDS albo coś porównywalnego skoro prezydent USA osobiście go pochwalił w przemówieniu publicznym. Nic bardziej mylnego, Collins przyznał, że jest homoseksualistą! To dopiero osiagnięcie, obiekt kultu „kawiorowej lewicy”.

  4. Tu (u-nasz-w-swrowku.blog.onet.pl). Ja nie pisałem tak długo, bo mam popsuty laptop (już drugi miesiąc w naprawie – kumpel mi go zalał bardzo fachowo) i piszę już po wyborach. Jeśli chodzi o moje sympatie to były takie same jak całej gimbazy w Krakowie, czyli – jak wynika z badań – głosowałbym na KORWIN’a. I nie dla tego, ze popieram jego program, bo po wyborach starłem się z jego wielbicielami na fejsie i napisałem, że jeśli ktoś zarabia na kasie 2000 brutto, to znaczy, ze tyle kosztuje jego praca i że gdy zrzuci się cały obowiązek ZUS – owski z pracodawcy to wcale od razu nie będzie takiego raju, że zarabiać będzie 4000, ale dalej dwa tys. z tym, że nadwyżkę pieniędzy pracodawca schowa do swojej kieszeni, a pracownik będzie się mógł zwolnić i podpisać nową umowę dalej na 2 tys., bo tyle kosztuje jego praca. Więc według mnie trzeba doić pracodawców jak najbardziej – żeby się te grube kapitalistyczne świnie nie spasły za bardzo naszą krwią.
    Kowinowcy byli na wstępie zszokowani moimi teoriami, bo ich wódz postuluje przecież zaniechanie wpłacania składki ZUS – owskiej. Ale w końcu przyznali rację moim żelaznym i spójnym logicznie teoriom.
    Ale pomimo wszystko przydałby się w Polsce ktoś kto rzuciłby – z trybuny sejmowej – w twarz kłamstwo każdej ekipie rządzącej.
    No ale się nie udało i Korwin Mikke jeszcze przez jakiś czas będzie się musiał męczyć w Parlamencie Europejskim, gdzie co jakiś czas będą go karać kwotą 3 tys. euro za wystąpienia o „śmieciu ludzkim” w czym się z nim zgadzam w 100%.
    Pozdrawiam Mirek

  5. cyt. „a jutro musieli nagle oddać swojego MacBooka rodzinie Żulewiczów, alkoholików-freelancerów, mieszkającej na pobliskim wysypisku albo nawet Pawłowi, absolwentowi turystyki na Wyższej Szkole Rapu i Filatelistyki w Poroninie, który od 8 lat nie może znaleźć pracy”

    No qrwa, wymiękłem xD

  6. Z tym zabieraniem dzieci to ja się akurat zgodzę. W Polsce mało kto umie prawidłowo je wychować, a w ogóle to zbyt dużo patologii której nikt nie widzi. W zaistniałej sytuacji należałoby wykastrować 1/4 społeczeństwa (tylko żeby sobie ktoś nie pomyślał że na oślep; ja bym wiedział kogo)

Submit a comment