Jak być szczęśliwym

Jak być szczęśliwym.

Dobre wychowanie i wypływająca z niego umiejętność postępowania z ludźmi zapewni nam przynajmniej połowę powodzenia życiowego.

Kilka lat temu ukazał się tomik znanej naszej poetki Kazimiery Iłłakowiczówny zatytułowany: Jak uszczęśliwiać innych i samemu być szczęśliwym. Książeczka ta jest streszczeniem dzieła Amerykanina, Dale Carnegie’ego. Wydał on ją w 1936 roku pod tytułem: Jak sobie jednać przyjaciół, pozyskiwać wpływy i unikać konfliktów.

W pracy tej nie ma mowy o obowiązujących obyczajach i formach towarzyskich. Mimo to cała książeczka tego uczy, przytaczając zarazem liczne przykłady z życia sławnych ludzi; wielu z nich, według autora, zdobyło powodzenie właśnie dzięki umiejętności postępowania z ludźmi.

Carnegie uważa, że pośród pragnień każdego człowieka najsilniejsze są następujące:
zdrowia i zachowania życia,
pożywienia,
snu,
pieniędzy i tego, co za nie można kupić,
nieśmiertelności,
zadowolenia miłosnego,
powodzenia dzieci,
poczucia własnej ważności (wartości).

„Wszystkie te dążenia — mówi on — bywają zwykle zaspokojone, wszystkie z wyjątkiem ostatniego”. Carnegie uważa przy tym, że pragnienie uznania jest główną cechą różniącą ludzi od zwierząt.

Pozwólcie, że teraz ja wtrącę tu swoje trzy grosze. Myślę, że Carnegie ma wiele zdrowego rozsądku i ogromne doświadczenie w postępowaniu z ludźmi. Sądzę jednak, iż sporządzony przez niego wykaz najsilniejszych pragnień człowieka wymaga komentarza i uzupełnienia.

W wielu z nas np. głód piękna jest może silniejszy od innych pragnień lub przynajmniej równie silny. Niejednokrotnie w ludziach zdawałoby się bardzo przeciętnych tkwi „kawał” artysty. Stąd umiłowanie muzyki oraz rzeczy budzących zachwyt: rzeźby, malarstwa, uroków przyrody, pasja czytania i przeżywania literatury pięknej, poezji.

Istnieją co prawda ludzie (na szczęście nieliczni) pozbawieni takich potrzeb, którzy nawet nie zdają sobie sprawy, ile tracą z bogactwa życia.

Carnegie zapomina też o innej bardzo szczególnej właściwości człowieka — o pierwiastku twórczym. Ten na pewno różni nas od świata zwierząt: czasem znamionuje geniusza, ale często też cechuje zwykłych, prostych ludzi. Przejawia się zarówno w sztuce kulinarnej, jak w sporcie; zarówno w zręczności rzemieślnika, jak w racjonalizatorstwie lub codziennej pracy robotnika, urzędnika czy rolnika. Nieraz rozwija się tylko na użytek prywatny, stając się namiętnością tak silną, że omal niezbędną do życia.

Jednakże najsilniejsze może w człowieku i najbardziej powszechne jest nie tyle dążenie do poczucia ważności, które raczej należy traktować jako przywarę, co potrzeba pewności, że się jest pożytecznym. Wypływa to z wrodzonego niemal każdemu człowiekowi pierwiastka społecznego. Człowiek chce być potrzebny innym. I przeważnie wtedy najgłębiej zdaje sobie sprawę z tego przemożnego pragnienia, gdy czuje się niepotrzebny.

Takie myśli doprowadzały nieraz ludzi do samobójstwa, były zatem silniejsze nawet od instynktu życia.

W wielkiej sztuce, jaką jest umiejętność postępowania, przyjazne słowo, zachęta, udzielona w porę pochwała mogą uratować kogoś, kto stoi nad przepaścią.

Kiedy Carnegie radzi, aby nikogo nie ranić w jego godności osobistej, aby szczerze zachwycać się czyimiś walorami, podkreśla przede wszystkim korzyści płynące dla tego, który chwali. Chwaląc umiejętnie i szczerze, zdobywasz posłuch, przyjaciół, powodzenie. Ważniejsze jednak jest chyba to, że pomagasz innym. Każda Twoja ocena, życzliwie podana, wzmaga nie tyle poczucie ich ważności, ile świadomość, że są potrzebni.

Carnegie daje rady bardzo praktyczne. Oto sześć zalecanych przez niego sposobów pozyskania sympatii:

1. Interesuj się szczerze ludźmi.

2. Uśmiechaj się.

3. Pamiętaj, że dla każdego jego imię jest najsłodszym i najważniejszym z dźwięków.

4. Bądź dobrym słuchaczem, zachęcaj innych, aby opowiadali o sobie.

5. Mów z każdym o tym tylko, co jest mu znane i co go zajmuje.

6. Usiłuj wzmagać w każdym poczucie jego wartości i czyń to szczerze.

Niewątpliwie przyswojenie sobie tych wskazań jest wspaniałym atutem w ręku każdego człowieka. Ale, co ważniejsze, stosowanie ich rozwija i wzbogaca nas samych.

Amerykański filozof i psycholog prof. James pisze: „W porównaniu do tego, czym byśmy być powinni, jesteśmy zaledwie na pół obudzeni; używamy tylko małej części naszych fizycznych i psychicznych możliwości. Człowiek zwykle żyje daleko od granic, które by mógł osiągnąć, i posiada różne zdolności, których nie używa.“