Jak przeżyć na basenie?

Basen jest dla nas przeżyciem cholernie intymnym. To wanna, do której wchodzisz z połową miasta, a przynajmniej dzielnicy (i – umówmy się – akcja tej notki nie zawsze dzieje się na pachnącym cynamonową latte Wilanowie).

Szatnia

Męska szatnia należy do jednego z mniej przyjemnych aspektów baseningu. Podczas, gdy w damskiej – tak nam się wydaje – zadbane i naoliwione osiemnastolatki miziają się w trakcie rozbierania, a następnie w ramach przysługi starannie obmywają się wzajemnie pod prysznicem, w męskiej trwa nieustanna walka o to, by ktoś przypadkiem nie wydłubał wam wszystkich trzech oczu.

Z jednej strony kumamy konwencję – wszyscy jesteśmy tacy hetero, nie mamy nic do ukrycia, nawet małe depilowanko jest w ostatnim czasie społecznie akceptowalne (ale nie na nogach [Aerodynamika!!! – Kazik] – nie popełnijcie błędu Kazika, który pewnego dnia wybrał się w takim stanie na pływalnię w pobliżu stołecznego Grochowa).

Ale średnio raz na trzy wizyty trafi się taki jegomość, który kompletnie nie czuje tabu. Stanie tak najdalej metr od twojej twarzy i zacznie się wycierać wydając dziwne gastryczne dźwięki przeplatane narracją w postaci: „myju myju”, „szuru buru”. I przesuwa się za tobą po całej szatni o każde pierdolone 5 centymetrów rozpaczliwej ucieczki, jak gdyby obawiał się, że przypadkiem razem ze swoim kompanem zostaną samotni albo umknie ci kilka sekund tego samczego pokazu.

Są jednak rzeczy, których widok w męskiej szatni na basenie niepokoi jeszcze bardziej. Jedną z nich jest walająca się po podłodze toalety raczej wykorzystana prezerwatywa. Niesamowite, kawałek porzuconego lateksu, a opowiada ciekawszą historię niż wszystkie trzy części ekranizacji Hobbita.

Przechodząc jednak do basenu właściwego

W listach do redakcji często pytacie nas po co są te linie, które oddzielają tory. Błąd! Nie po to żeby nie chlapać. My wam powiemy po co są te linie. One są po to żeby pozbawiony soczewek kontaktowych Paczes nie przebił się ze swojego toru przez saunę, sklep z kąpielówkami i lokalny bufet aż do jacuzzi.

Nie wstydźcie się pytań, w tej branży to normalne. Na pływalni właściwej trwa nieustanna walka pr0sów z Januszami. My przepłynęliśmy w swoim życiu kilkaset kilometrów, więc jesteśmy pr0sami, ale generalnie na basenie Janusze stanowią większość. Poznacie ich po tym, że po wszystkim zadowoleni z siebie i wyczerpani idą do bufetu na zapiekankę w nagrodę za sześć przepłyniętych żabką basenów i godzinę na biczach wodnych. Jak pr0si wchodzą na basen to ratownik wie, że może spokojnie mieć wyjebane i przez godzinkę grać w Candy Crush Saga na komórce. A Janusze

frajery
to tak tylko przemykają

żeby ratownik nie zdążył zauważyć, że nie mają czepka, a slipki nie tylko nie przylegają elegancko opinając pupę, ale na dodatek przez ostatnich sześć lat ćwiczyli w nich na wuefie.

To są takie niuanse, których basenowe Janusze nie wyłapią, ale jeśli ktoś chodzi w miarę regularnie, ten wie, że pr0si generalnie z widzenia rozpoznają się po czepkach, pod wodą z uznaniem kiwają sobie głową i nawet często mają dla siebie branżowe pseudonimy. Kuba na ten przykład jest w środowisku lokalnych pływaków znany pod ksywką U-Boot, która poniekąd jest wyrazem uznania dla tego jak bezkompromisowo mknie pod wodą taranując wszystkich pływających pod prąd (jak mu zaparują okulary to zestrzeliwuje także sojuszników), a po części dla tego, że nawet w głębokim zanurzeniu jego peryskop jest w stanie wypatrzeć wszystkie fajne gąski w promieniu 30 metrów od jacuzzi.

gąski
fajne gąski

Kazik z kolei znany jest pod wiele mówiącym pseudonimem Titanic. Ale jak sam przyznaje – bywało gorzej. W pamięci ma jeszcze czasy, gdy ratownicy przezywali go Otylia. Jakkolwiek sam przez długi czas twierdził, że była to forma uznania jego niebagatelnych umiejętności pływackich, tajemnicą poliszynela jest, że uszczypliwi ratownicy nawiązywali jednak do coraz bardziej wymykającej się spod kontroli sylwetki.

No właśnie, ratownicy, basenowy folklor, tacy wuefiści z podstawówki w wersji hard. To samo żołnierskie poczucie humoru, ten sam pamiętający stan wojenny wąs, klapki Kubota,. Niektóre pływalnie już trochę bardziej restrykcyjnie dobierają kadrę, ale na naszym ulubionym basenie pierdzielony Mojżesz mógłby rozstąpić nieckę na pół i przeprowadzić przez nią siedem milionów Żydów prosto do Izraela, a i tak nie oderwaliby wzroku znad kawy, gazetki i smartfona.

Z innych zalet basenu, to na pewno należy wymienić, że telefony i GPS nie działają za dobrze pod wodą, a specjalistyczne zegarki są drogie i chujowe, więc pływacy nie pierdolą na Facebooku tyle co biegacze, zmuszając wszystkich do podziwiania ich tras na Endomondo przynajmniej raz dziennie i czytania pierdolenia o ciężkości powietrza w łazienkach królewskich.

Jest natomiast jeszcze jedna kwestia, która nie znajduje szerszego omówienia w publikacjach naukowych, ale z listów przychodzących na naszą skrzynkę blogjakzyc@gmail.com wiemy, że zagadnienie to cieszy się sporym zainteresowaniem. No właśnie – a co z sikaniem? Zdania w naszej redakcji są podzielone. Niby nikt nigdy nie sika do basenu, ale kiedy ostatnio Kazik zobaczył Kubę wychodzącego z wody („idę się odlać”) to patrzył na niego jak na idiotę…

Katecheza #187: Zabawny fakt, powyższą notkę napisaliśmy w lipcu 2014 roku i dopiero dziś zorientowaliśmy się, że nigdy nie została opublikowana.

11 Comments

  1. Nowa notka to jakiś cud, jak dostałam powiadomienie to trzy razy włączałam i wyłączałam pocztę by się upewnić, że to nie sen.

    Kocham Wilanów, tak by the way.

  2. (R) – Ratownik, (K) – Kazik

    – Wylot z basenu! (R)
    – Ale czemu? (K)
    – Bo sikasz do wody! (R)
    – Ale wszyscy sikają! (K)
    – Ale nie z trampoliny! (R)

  3. Jako osoba podziwiajaca basen od damskiej strony wszystko sie zgadza. W szatni dla kobiet jest identycznie, z ta roznica ze zamiast kutasow po posadzce szoruja cycki. Zadna mlodsza babka nie rozbiera sie do zera i nie pucuje pod prysznicem o olejku nie spominajac. Cala reszta robi to z radoscia. Do tego dochodza biegajace dzieciory ktore chca siedziec w szafce i jesc bogwiecojakieschrupki zamiast robic co mamusia kaze i czego nie omieszka pierdyliard razy powtorzyc. Tak jest w szatni. A basen dzieli sie na Panow Bebzuniarzy w 28 miesiacu ciazy grillowej i pseudo jak wy to nazwaliscie prosów. Bebzuniarze w basenie sa nieszkodliwi, unosza sie jak amfibia i mozna ich spokojnie olac. Gorzej z pseudoprosami, standard procedura to przeplyniecie slownie trzech dlugosci kraulem a potem nic, po drodze opierdol ze co to ma byc ze tu plywanie sportowe i takie tam pierdy, szkoda tylko ze po tylu km co biedna dziewxczyna przeplynela wypluli by pluca i wyszedlby titanic z tego, ech.
    Bebzuniarze natomiast sa upierdliwi w saunie, biczach itd. Bo zawsze sa wujkami dobra rada i zawsze maja cos do powiedzenia, niestety, i nigdy nie jest to cos czego chce sie sluchac.
    Jest tez mnostwo ojcow ktorych dzieci skopia cie tak ze piszczele blagaja o litosc.
    No i typowych sebow ktorzy sa panami zjezdzalni.

    Uff wreszcie gdzies moglam to napisac.

  4. Tu ( u-nasz-w-swrowku.blog.onet.pl ) Żeli się rozchodzi o baseny. To ja po tym jak się topiłem się po wywrotce Kadeta którym żeglowałem po jeziorze Wilczkowo. Kiedy czekałem z pół godziny uczepiony do kapoka, który wypadł z żaglówki w trakcie wywrotki, na ratunek. Ktoś z Omegi mnie wypatrzył i podpłynęli do mnie, wybrali na pokład. Ale zdążyłem tak wyziębić się tak, że od tej pory nie mogłem pływać w normalnych basenach. Został mi jedynie basen Polfy w Krakowie – bo tam była ciepła woda. Ale donieśli mi ostatnio, że Polfa zamknięta. Od tej pory to kąpać się mogę w wannie.
    Pozdrawiam Mirek

  5. O nowy wpis 🙂 Macie jeszcze jakieś niepublikowane teksty które będą wypływać z czasem na światło dzienne jak z szafy Kiszczaka ?
    Ewentualnie jak pośmiertne kawałki 2Paka (rym niezamierzony).

  6. Jeśli chodzi o ratowników, dodał bym tylko fakt że pracują również jako instruktorzy pływania w czasie swojej pracy jako ratownik, i nie mam broń boże nic do tego gdyby zainteresowali się w tym czasie tym co się dzieje na reszcie basenu, a to jednak tak że można sobie skakać po głowach, topić zabijać czy prowadzić wspomnianych żydów a oka nie spuści ze swojego podopiecznego.

Submit a comment