Jak zostać specjalistą od social media?

Myśleliśmy, że wzgardziliśmy, wykpiliśmy i wytępiliśmy wszystkie grupy społeczne, do których wstyd należeć we współczesnej Polsce. Niestety, kreatywność ludzka nie zna granic, a na miejscu takich świadków jehowy czy ginących z braku wapna wegetarian rekrutują się nowe szkodniki przestrzeni publicznej. W naszym rankingu na rok 2014 prym w tej materii wiodą różnej maści „specjaliści od social media” (można też pod to podpiąć te wszystkie agencje reklamowe, teraz każdy kuc w Warszawie ma przynajmniej jedną taką).

Specjaliści ds. mediów społecznościowych lęgną się na dwa zasadnicze sposoby – Przyciągają ich okruszki po pizzy pozostawione w łazience, a nie, to nie ta notka Pierwszy to blogerzy, którym się nie powiodło. Drugi to blogerzy, którym się powiodło ponieważ z niewyjaśnionych przyczyn ktokolwiek chciał czytać jak blogują o innych blogach. Niezależnie od skali sukcesu wszyscy są dokładnie takimi samymi dupkami, co dobitnie potwierdza koronną teorię „Jak Żyć”, że tzw. blogosfera dziś nic nie znaczy.

Jest bardzo ważne, żeby social media expert miał biuro, może być nawet wirtualne biuro warszawa. Oni nie domyślają się tego, że pracując z domu mogliby zarabiać powiedzmy 5000 netto – co i tak jest za dużą kwotą za wrzucanie postów i obrazków z kotami na fejsa – podczas gdy pracują za 1600 brutto, ponieważ ich szef musi za coś urządzić i utrzymać ten burdel na kółkach, wolną przestrzeń pobudzającą ich tai chi i pozwalającą jeździć po biurze na bicyklu albo przynajmniej na rowerze. Rower to zresztą rozsądne minimum, do tego dochodzą akwaria, bilard, ciepłe muffinki co 2 godziny z pieca, kurwa zjeżdżalnia i obowiązkowa sala konferencyjna, w której siedzi się na pufkach, huśtawkach lub hamaku. Pół godziny każdego zebrania te najbardziej tęgie i kreatywne umysły w kraju kombinują najpierw jak na tym wszystkim w ogóle kurwa usiąść, bo jakiś debil urządzający biuro zapatrzył się na primaaprilisową sesję z siedziby Google.

A po konferencji rytmika i leżakowanie
A po konferencji rytmika z Grzybkami i leżakowanie

Do tego dochodzi ta ich taka specyficzna nowomowa – pajace zatraciły umiejętność komunikowania się w języku polskim. Eksperci od social media wypluwają z siebie tylko trzy rodzaje wypowiedzi: truizmy, które może dostrzec nawet dziesięciolatek, pozbawiony sensu bełkot i losowo w to wplatane angielskie słowa mające podkreślić profesjonalizm albo ubogi zasób słownictwa, sami nie wiemy. Byłoby zabawnie jakby nagle Facebook upadł, a oni wszyscy musieliby znaleźć normalną pracę w swoim fachu, zostać np. psychologami. „Twoja żona to twój target, biżuteria to kontent, a ty musisz tak dywersyfikować ten kontent, aby przypadkiem nie zwiększyła się liczba real users w jej waginie, bo nie daj Kominek złapiesz jakiegoś dżemiusa, a teraz zmonetyzujmy tę poradę i checkinujemy się u mnie w następny casual friday o 16.00″ lub – co na szczęście bardziej prawdopodobne – roznosicielami ulotek. To dopiero byłby case study!

Takimi swoistymi bachanaliami social media są konferencje i wykłady, tam jest np. taki facet co przypadkiem zrobił jeden średniej popularności portal będący mentalnym poprzednikiem pokolenia Warsaw Shore i potem 149 innych, które okazały się kompletną klapą, ale od 15 lat uczy w tym kraju wszystkich jak kręcić internetowe biznesy.

Swoją drogą… 15 lat, czyli tyle ile ma co drugi social media ninja w tym kraju (chociaż ich nie zapraszają na konferencje, bo to źle wygląda). Jak Kazaa zastępowała Napstera, rodzice mdleli na widok rachunków, a gówniarz myślał, że internet to taki obskurny budynek, w którym mieszkają licealiści ze wsi, to my ściągaliśmy wtedy z netu pierwsze pornole. Dziś fachowym językiem pisze nam na fanpage’u, że wszystko robimy źle, powinniśmy być aktywniejsi w sieci i znaleźć charakterystyczny motyw przewodni, który uczyni nas obiektem kultu na lata.

Synku...
Synku…

Potem na scenę wchodzi tzw. ekspert od Facebooka (nazwę stanowiska podają po niemiecku, bo nawet po angielsku brzmi głupio) i snuje godzinny wykład „że jak wstawisz zabawny obrazek na facebooka to ludzie go klikają, aaaaa i koniecznie żeby wstawiać w dzień, a nie np. o 3 w nocy bo wtedy ludzie śpią” – w tym prostym zdaniu zamyka się jakieś 99% mądrości które usłyszycie na w sumie z dwustu konferencjach organizowanych każdego roku w tym kraju. Sami nie wiemy czy gorsi są ludzie, którzy za opowiadanie tych bredni ściągają ze studenciaków kasę, czy jednak same studenciaki, które im za to płacą, potem chodzą, opowiadają o tym jak wiele zmieniło to w ich sposobie pojmowania świata, dziarają sobie te złote myśli na plecach po hebrajsku i udzielają ci fachowych porad „To Ty piszesz to Jak Żyć? Koniecznie, ale to koniecznie powinieneś postawić temu profil na Facebooku”. Helooł, babcia Kuby doradzała nam to w 2005.

Mamy kolegę, Mareczek od pizzy, dowoził nam poczciwie i wiernie przez 5 lat, zawsze z bonusowym sosem [zobacz jak to brzmi, popraw albo wykreśl], nie trzeba było dzwonić, sam się domyślał kiedy (nie było to też znowuż takie trudne). Niestety jakimś dziwnym trafem jego profil „Dupy, dupencje, dupeczki i dupery” dobił do pięciuset fanów na fejsbuku, a na twitterze obserwuje go osiem osób w tym oficjalna podróbka profilu syna Zbigniewa Hołdysa. Zaczął dziwnie mówić, rzucił pracę, codziennie jeździ z Krakowa do Gdańska na panele social media, wiemy, bo całego twittera mamy zajebanego jego opiniami o PKP, a pizzy nie jedliśmy dwa miesiące.

W każdym razie od tamtego czasu notorycznie nam doradza w sprawie kariery. Kiedyś mocno nalegał żeby iść w video, nawet przyniósł nam swoją kamerę, ale potem przypomniał sobie, że są już przecież Lekko Stronniczy. Ale z naszej strony no hard feelings, Karol i Włodek odwalają kawał dobrej roboty, można powiedzieć, że są takim polskim Jak Żyć. Potem kazał nam podbić sobie publicity w tradycyjnych mediach, zacząć się trochę pokazywać z szafiarkami,

ale wyszło z tego koszmarne nieporozumienie
ale wyszło z tego koszmarne nieporozumienie

A już spełnieniem marzeń jest „kryzys w social media”, 38 milionów Polaków ma to kompletnie w dupie, ale można wtedy pomądrować się nawet w bardzo prestiżowym i opiniotwórczym serwisie NaTemat, gdzie piszą takie tuzy jak Magdalena Środa i Luntek, bo jakiś kucharzyna o podobno dziesięcioletnim doświadczeniu jest zaskoczony, że białko wchodzi w skład mięsa.

Katecheza #550: Specjaliści od social media są doradcami finansowymi drugiej dekady XXI wieku

Ps. Te pogrubione pojedyncze literki to tak losowo i dla zabawy, ciekawe ilu autystycznych informatyków próbujących po drodze coś tam odszyfrować  wkurwiliśmy

29 Comments

  1. Panowie ! Trzeba zrobić ściepę narodową i zrobić jakiś lager na śląsku dla tych członków pokolenia x,y i z którzy nie kwalifikują się do nie bycia oszołomami, zamiast narzekać na nich i rzucać mięsem w tych bogu ducha winnych internetach.

  2. Jak Panowie skomentują obecność 1,75 litrowych Cherry Coke w Biedronce? Czy w końcu zwierzęta będa miały dostęp do delikatesów czy naturalny ruch ekspansyjny?

    Z poważaniem.

  3. Co czwarty internauta jest blogerem, recenzentem, specjalistą od Social Media. Połowa z tej jednej czwartej jest absolutnie przekonana o swojej wyjątkowości i dobrze rozwiniętych skillzach w owej dziedzinie. Dla mnie największym ewenementem są persony, które blogują nt. mody – wychudzeni spedaleni ‚mężczyźni’ w rurkach dopasowanych niczym legginsy. Cieszę się, że zacząłem blogować, bo teraz byłoby mi wstyd. Was można czytać, nie jesteście aż takim wrzodem na dupie. Pozdrawiam chłopaki.

    P.S. Kozackie cycki! <3

  4. Dobrze ujęte, ale wegetarianimi, których stawiacie obok świadków Jehowy i którym rzekomo brakuje wapna, odlecieliście w kosmos. Musicie ich strasznie nie lubić ;))

  5. niezły tekst. Też ściągałem pornosy z kazaa 😀 i bardzo dobre cycki 😛

  6. co to za facet, który od 15 lat uczy? :>

    powaznie pytam, ja pierwszy raz na internecie dzis…

  7. O mamo 🙁 Chyba jednak jestem autystycznym informatykiem. Na swoją obronę powiem, że odechciało mi się w połowie. Odpuszczone?

  8. Tu (u-nasz-w swirowku.blog.onet.pl) St. Lem wielki guru futurystki przewidział jak będzie wyglądało społeczeństwo przyszłości .Otóż opisał on w „Wizji lokalnej”, że w tym społeczeństwie wszyscy będą żyli na socialu, a pracować będzie jedynie garstka nadrządców robotów, które będą projektowały roboty wytwórcze. Ten socjal wyglądać będzie tak, że każdy obywatel będzie dostawał wikt i opierunek bezpłatnie. Do tego bezpłatne mieszkanie i dowolna ilość prądu do napędu samochodów i innych urządzeń elektrycznych. A poza tym będzie otrzymywał jednorazową , rocznie ilość pieniędzy, które będą mu wystarczały na zakup tysiąca par najmodniejszych w danym sezonie pumpów, lub najnowszego modelu Ferrari.
    Niestety żyjemy jeszcze w czasach prymitywu, gdzie każdy musi pracować, lub symulować pracę jak opisani powyżej specjaliści od social media inne lenie i szlam na powierzchni człowieka pracy. Ale to się zmieni i kiedyś oni wszyscy strącą posadę. I ludzie pracy i to bagno które ich obrasta. Co przyjmą z niekłamaną ulgą.
    Pozdrawiam Mirek

  9. Nie odpowiedzieliście na pytanie postawione w tytule: Jak zostać specjalistą od social media? Bo jeśli podstawowe warunki to wiek 15 l., wynajęte biuro opłacane kasą z UE lub od rodziców, hamak, piekarnik, niezły przepis na muffiny i bank zdjęć z kotami to powinno być tych specjalistów zajebiście mało. A z eseju powyżej wynika, że jest ich jak igieł na sosnach w Borach Tucholskich. Swoją drogą zabawne :))

  10. Zapomniałeś jeszcze dodać, że pół życia spędzają na wyszukiwaniu dram i ich szerokim komentowaniu 😉

  11. Ubawiłem się setnie czytając. Dzięki! I również zwróciłem uwagę na losowo pogrubione litery. Chciałem nawet przyczaić czy to aby nie jakiś kod, ale, że doczytałem do końca artykułu, to nie będę tego robił. Pozdrawiam!

  12. krótko i na temat o #socjomania i innych temu podobnych firmekach od nauczania jak robic social media, zamiast go robić

  13. No dobra Panowie i Panie kto zauważył ewidentną reklamę Cherry Coke ? 🙂

  14. Też uważam, że niepotrzebne są ich posty o „kryzysie marki w social media”, bo raczej głośniejsza afera o firmie tak czy inaczej odbija się wzrostem sprzedaży oraz ludzie szybko zapominają o kiepskich opiniach, jeśli nie są to bezpośrednie doświadczenia.

    PS. Póki co, to nie moja sprawa co oni sobie tam piszą, ale fakt że posty specjalistów social media bywają zabawne 😉

  15. oceany WY moje (kiedyś tak pozwoliliście się nazywać)
    a wczoraj jeden specjalista, gdy zapytałam go, co konkretnie znaczy „pozytywny flow” wyjaśnił, że to jest „kreatywny sypiący pomysłami z rękawa”
    ps. Foxen ma rację

  16. Przeczytałam i jestem w szoku. Mam normalna prace w której sa prawdziwi ludzie i robi sie realne rzeczy we wnetrzach rodem z PRL. Internet jest spoko, memy takie śmieszne…i tak za duzo czasu tu spedzam ale WTF???? Zyc tym to jakies gówno. Chyba mnie coś ominęło? Na szczęście cycki mnie nie ominęły 🙂

  17. hehe bidoki z „jak zyć” tylko dokładają do biznesu zamiast czepać sianko hehe

Submit a comment